sobota, 8 listopada 2014

6. Umierać szczęśliwie w jego ramionach.

Przeczytaj notkę pod rozdziałem :)


Gdy tylko dojechaliśmy na mój podjazd, Niall wyjął moje walizki i pocałował mnie w policzek na pożegnanie, wcześniej upewniając się, że nikt nie patrzy. Poprosił żebym do niego zadzwoniła jak porozmawiam z rodzicami o przeprowadzce, a następnie pojechał do siebie. Razem z walizkami weszłam do domu i krzyknęłam, że już wróciłam. Nikt mi nie odpowiedział. Weszłam do kuchni, by napić się soku. Była tam moja mama i ozdabiała jakieś ciasto. Podeszłam do lodówki i wyciągnęłam karton.
-Dobrze, że już jesteś- odparła, nie odrywając wzroku od ciasta. Wypiłam sok i włożyłam pustą szklankę do zlewu. Wiedziałam, że za niedługo rodzice wyjeżdżają, dlatego chcę im powiedzieć o mojej wyprowadzce jak najszybciej. Jak na zawołanie do kuchni wszedł mój tata podjadając czekoladową ozdóbkę, za co dostał szmatką w tyłek, ale zrekompensował się dając mamie buziaka w policzek.
-Mamo, tato...-oboje na mnie spojrzeli, a ja usiadłam przy stole.- Pomyślałam, że skoro wy tak często wyjeżdżacie, Harry jest w Manchesterze, a ja siedzę sama w tym wielkim domu, pomyślałam... -
-Chyba wiem o co jej chodzi- przerwał mi tata i zwrócił się do mamy. -Chce mieszkać tu z jakąś koleżanką, a my mamy wynająć sobie mieszkanie- powiedział drwiącym głosem.
-Nie nie nie..- od razu zaprzeczyłam -Pomyślałam, że może ja wyprowadzę się do jakiegoś małego mieszkania, bliżej szkoły, coś taniego- uśmiechnęłam się błagalnie, a rodzice popatrzyli na siebie.
-No nie wiem...- moja mama nie była przekonana do tego pomysłu, natomiast tata jak najbardziej.
-Może mała ma racje...- Hej nie jestem taka mała! -Ann, czy ty nie bałabyś się w wieku 18 lat...- Mam 19! Za miesiąc, ale mam. -...Mieszkać sama w takim wielkim domu, z myślą, że w nocy ktoś może się włamać do domu i...- gula podeszła mi pod gardło, nigdy nie mogłam słuchać takich opowiadań, od razu czułam jak powietrze staje się coraz cięższe, a ja nie mogę oddychać...
-Dobrze już, dobrze...- powiedziała zrezygnowana mama -Przelejemy ci pieniądze na konto i możesz już szukać mieszkania- wypuściła głośno powietrze z ust.
-W sumie... To ja już znalazłam mieszkanie...- spuściłam głowę, a tata się uśmiechnął.
-To jeden problem z głowy, Ann przelej jej pieniądze teraz niech zapłaci za mieszkanie i będzie załatwione- wstałam z krzesła i uściskałam rodziców, dziękując im. Fakt trochę ich okłamałam, bo będę mieszkać z Niallem i może to nieodpowiedzialne z naszej strony bo za długo się nie znamy... Ale nie mogę spać z myślą, że ktoś może wejść do mojego domu i poderżnąć mi gardło... A przy Niallu czuję się bezpieczna. Gdy już przestałam się przytulać do rodziców pobiegłam do swojego pokoju, rzuciłam się na łóżko i wybrałam numer do mojego chłopaka. Po kilku sekundach odebrał.
-Witam księżniczkę- gdy tylko się odezwał, na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
-Twoja księżniczka niedługo będzie zasypiać i budzić się przy swoim księciu- powiedziałam, zadziornie się uśmiechając i zakręcając kosmyk włosów na palec. Usłyszałam jego śmiech, w moim brzuchu pojawiło się stado motyli, przewróciłam się na plecy i otworzyłam oczy. Moje szczęście przerwał groźny wzrok mamy, która stała w drzwiach.
-Poczekaj chwilę- położyłam telefon na poduszkę.-Jak długo tu stoisz- spytałam siadając.
-Tak długo żeby usłyszeć, że nas okłamałaś... Chcesz się wyprowadzić do chłopaka, a do tego chciałaś żebyśmy ci wysłali tyle pieniędzy...- była zawiedziona, widziałam to w jej oczach.
-Ja nie chciałam brać od was tych pieniędzy, chcę po prostu z nim mieszkać... Ja... Ja go kocham.- czy ja to właśnie powiedziałam? Choć w sumie... Mogłam się do tego przyznać, kocham go.
-Mogę chociaż wiedzieć kogo tak kochasz, że chcesz z nim mieszkać?- spytała, opierając się o framugę drzwi. Nic nie odpowiedziałam, mama westchnęła i dodała- W takim razie nigdzie się nie wyprowadzasz- chciała wyjść, ale szybko wstałam i zatrzymałam ją.
-To Niall.- zamarła, wyglądała jakby miała zaraz zemdleć
-Tym bardziej się nie wyprowadzasz, co ja ci mówiłam o tym chłopaku? Nie wiem co cię do niego ciągnie, nie jest ani przystojny, ani bez wykształcenia- miałam ochotę jej teraz przywalić, ale w końcu to moja mama.
-Ale to nie prawda! Niall jest najprzystojniejszym chłopakiem na świecie i studiuje, teraz jest już mało takich chłopaków, którzy studiują, po za tym jego rodzice mają jeszcze firmę, ale kogo obchodzi jakie ma wykształcenie i ile ma kasy? Chyba bardziej liczy się to, co do niego czuję prawda?- byłam bliska płaczu, do pokoju wszedł tata.
-Co tu się dzieje?- spytał
-Nasza córka jest z Niallem. Niallem Horanem! I jeszcze ma zamiar z nim mieszkać!- uniosła głos
-To chyba dobrze?- uśmiechnęłam się lekko, tata zawsze stał po mojej stronie.-Ann to ona ma być szczęśliwa, nie ty. Pamiętaj, że nie możesz układać jej życia, jest już dorosła, skoro go kocha i jest szczęśliwa to nie widzę przeszkody. Tylko wiesz mała, najpierw szkoła potem dzieci- mrugnął do mnie, a ja się zaśmiałam i przytuliłam mocno do niego. Popatrzyłam na mamę, która po chwili stała wtulona w nas.
-Na twoim miejscu bym się już pakowała- zaśmiała się brunetka, a ja zaczęłam skakać ze szczęścia. Szczerze nie sądziłam, że moi rodzice się zgodzą na ten związek i przeprowadzkę. Wszystko dzięki mojemu tacie, zawsze lepiej dogadywałam się z nim, a Harry z mamą więc nigdy nie kłóciliśmy się o to z kim iść do kina czy na mecz. -O już tak późno, powinniśmy się zbierać bo nie zdążymy na samolot.- mama przytuliła mnie i wyszła z pokoju, zostałam sama z tatą.
-Dziękuje- przytuliłam się do niego mocno, a on się zaśmiał
-Wiesz, że zawsze będę stał po twojej stronie- pocałował mnie w głowę -Ale pamiętaj, najpierw szkoła potem dzieci- uśmiechnął się i wyszedł z pokoju. Zaczęłam się śmiać, ciekawe czy rodzice wiedzą o ciąży Alex. Położyłam się na łóżku i zauważyłam, że mam włączoną rozmowę z Niallem. Wystraszyłam się, bo on musiał usłyszeć to jak mówię, że go kocham. Powoli sięgnęłam po telefon, przełknęłam głośno ślinę i przyłożyłam go do ucha.
-Niall...- zaczęłam
-Najpierw szkoła potem dzieci- zaśmiał się, a na mojej twarzy pojawiła się ulga, może nie słyszał wszystkiego... Jeszcze jakąś godzinkę porozmawiałam z Niallem, umówiliśmy się, że jutro po szkole przyjedzie po moje rzeczy i pojedziemy do niego. Rodzice przyszli się jeszcze ze mną pożegnać i wyszli z domu. Wyszłam na strych, gdzie stały stare, zakurzone meble, pamiątki rodzinne, ubrania i różne inne rzeczy, a także kartony, które aktualnie potrzebowałam. Wzięłam kilka dużych na ubrania i buty, oraz małe na jakieś drobne rzeczy. Wróciłam do pokoju i zaczęłam przeglądać półki z książkami, filmami i tak dalej. Pakowałam wszystko co było dla mnie najważniejsze, album rodzinny, pamiątki z wakacji. Na koniec zostawiłam sobie garderobę, będę musiała wybrać także rzeczy, które chcę oddać potrzebującym, często z mamą jeździmy do różnych instytucji i dajemy je dla biednych i nie tylko. Wzięłam największe kartony i zaniosłam do pomieszczenia. Najpierw zaczęłam od butów. Jedna wielka szafa, wypełniona obuwiem firmy Vans czy Converse. Wiele z nich wrzuciłam do pudełka do oddania, gdyż były na mnie za małe, albo po prostu mi się nie podobały, a były w dobrym niezużytym stanie. Zostawiłam sobie moją ulubioną parę Vans Star Wars, ponieważ były to pierwsze buty, za które musiałam sama zapracować. Na samo to wspomnienie uśmiechnęłam się, pamiętam jak wtedy pokłóciłam się z mamą, była zła na mnie za to, że ona kupowała mi wiele butów a ja i tak w nich nie chodziłam. Do kartonu wpakowałam buty na koturnie, szpilki, baleriny i wiele wiele innych. Nie mogłabym oczywiście zapomnieć o moich Timbalandach, które totalnie uwielbiam. Walizki wypełniłam ubraniami i bielizną. Gdy skończyłam garderoba świeciła pustkami, w sumie podobnie jak mój pokój, były w nim tylko meble i kartony. Na biurku leżała tylko moja piżama i ubrania na jutro. Weszłam do łazienki, jeszcze nie spakowałam kosmetyków, ponieważ najpierw muszę się umyć. Wzięłam ciepły prysznic, który odprężył moje ciało, umyłam głowę po czym wytarłam się ręcznikiem, rozczesałam włosy i nałożyłam maseczkę na twarz. Po 15 minutach umyłam buzię i zęby, wyszłam z łazienki i zeszłam na dół do kuchni by zjeść coś na kolację. Ostatecznie wybrałam moją sałatkę i do tego zrobiłam kakao. Usiadłam na kanapie w salonie, włączyłam telewizor i zaczęłam jeść. Gdy dokończyłam moją kolację spojrzałam na zegarek w telefonie, dochodziło wpół do pierwszej w nocy, jak dobrze, że jutro mam dopiero na 10 bo nie mamy dwóch matematyk. Wyłączyłam telewizor i wróciłam do pokoju. Weszłam pod kołdrę, popatrzyłam jeszcze raz na pustą sypialnie, uśmiechnęłam się i położyłam głowę na poduszce, próbując usnąć.

Kurwa... Znowu to samo. Pomyślałam wychodząc z łazienki, znowu będą te okropne bóle, latanie co jakiś czas do łazienki i zmiana humoru... Spakowałam książki do szkoły, a także upchałam podpaski na sam dół. Zeszłam do kuchni i zrobiłam sobie śniadanie, gdy je zjadłam pobiegłam do łazienki i szybko się umyłam, zrobiłam makijaż, popsikałam się dezodorantem i umyłam zęby, ubrałam czarne legginsy i bokserkę a na to kremowy sweterek. Usłyszałam dzwonek mojego telefonu, chwyciłam go i odblokowałam, na ekranie widniało powiadomienie, że dostałam SMS od Kate. Kliknęłam w ikonkę i pojawiła się wiadomość.
"Za 5 minut jestem szykuj się"
Zeszłam na dół, ubrałam kurtkę i Timbalandy, wzięłam klucze, torbę i wyszłam z domu. Na podjeździe stał już Mercedes Kate, weszłam do samochodu i pocałowałam przyjaciółkę w policzek. Zauważyłam, że z tyłu leżały jakieś czarne dresy, bluza i kominiarka, a obok tego leżały jakieś papiery.
-Nie powinnaś siedzieć teraz na francuskim?- spytałam zapinając pas
-Odwołali, połowa nauczycieli wyjechała na jakieś warsztaty dla nauczycieli- powiedziała, nie odrywając wzroku od drogi- Na szczęście pan Horan nigdzie nie pojechał, może w końcu uda mi się go zaciągnąć do magazynku- uśmiechnęła się zadziornie, miałam ochotę jej przywalić...
-Ma dziewczynę- wypaliłam... Dziewczyna się zaśmiała i zjechała na pobocze. 
-Pewnie powiedział ci tak żebyś sobie nie robiła nadziei, nie jesteś w jego typie, jesteś za gruba, brzydka i...- nie wytrzymałam i wyszłam z jej auta trzaskając mocno drzwiami, dziewczyna krzyczała jeszcze moje imię, ale nie słuchałam jej. Niedaleko był przystanek, postanowiłam tam poczekać na autobus. Dostałam SMS, odblokowałam telefon i przeczytałam wiadomość od nieznanego numeru.
"Prawda boli kochanie.
~Przyjaciel"
Przewróciłam oczami i włożyłam telefon do kieszeni kurtki. Zobaczyłam nadjeżdżający autobus, kiedy się zatrzymał wsiadłam do niego i usiadłam na pierwszym wolnym miejscu. Po 10 minutach byłam już w szkole. Ściągnęłam kurtkę i ubrałam Vansy, usłyszałam jak ktoś mnie woła, odwróciłam się i zobaczyłam biegnącą Kate. Teraz zauważyłam, że była ubrana w krótką spódniczkę i bluzkę z dekoltem do połowy cycków. Nie zwracałam na nią szczególnej uwagi, wyjęłam zeszyt do angielskiego i zatrzasnęłam szafkę. Poszłam w stronę klasy, ale ktoś złapał mnie za nadgarstek. To była Kate.
-Słuchaj, przepraszam cię nie chciałam tego powiedzieć ja...- zaczęła się tłumaczyć, ale jakoś nie miałam ochoty jej słuchać.
-Ale powiedziałaś!- krzyknęłam, wtedy kilka par oczu pokierowały się w moją stronę. Wyrwałam się w jej ucisku i poszłam do sali.

Właśnie kończył się wf, Niall poprosił mnie i Kate o pomoc przy sprzątaniu hali, ja miałam zanieść wszystkie piłki, a Kate musiała złożyć siatkę. Niall oczywiście trochę pomagał mi, a trochę jej, kilka razy przyłapałam go, jak patrzył na dupę Kate co mnie totalnie wkurzało. Chociaż pewnie by tego nie robił, gdyby nie ubrała spodenek, które opinają jej dupę i do tego wystaje z nich połowa pośladków. Układałam właśnie piłki, gdy nagle poczułam  czyjeś ręce na swoich biodrach. Wystraszyłam się i odwróciłam z zamiarem przywaleniu temu komuś w twarz, ale zobaczyłam te niebieskie tęczówki i cała złość zniknęła. Chciał mnie pocałować, ale usłyszeliśmy głos Kate.
-Panie Horan! Mógłby i pan pomóc?!-przewróciłam oczami, a Niall się zaśmiał i musnął moje usta. Okazało się, że Kate nie potrafi złożyć siatki na pół, a potem jeszcze raz tak kilka razy.
-Oczywiście, Em możesz się już iść przebrać, dziękuje ci przyjdź zaraz do mnie- mrugnął w moją stronę, kiwnęłam głową i spojrzałam na Kate, która powiększała swój biust.
Gdy kończyłam się przebierać, do szatni weszła brunetka.
-Nawet nie wiesz jak nieziemsko całuje- rozmarzyła się, a ja nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam.-Jego usta są takie twarde i smakują jak poziomki... Ale są seksowne- teraz wiem, że kłamie. Jego usta są akurat miękkie i smakują jak maliny. Miałam ochotę zaśmiać się jej w twarz, ale powstrzymałam się.
-Może jeszcze nie wiesz, ale jeżeli ktoś by się dowiedział, że Niall ma romans z uczennicą wróciłby do Irlandii, a po za tym już ci mówiłam, on ma dziewczynę i nie rób sobie nadziei. Widziałam ich razem i wyglądają jakby na prawdę się kochali- w sumie nie wiem czy on mnie kocha... Wolę go o to nie pytać, może się zrobić wtedy niezręcznie. Wyszłam z szatni i poszłam do Nialla.
-Ma takie twarde usta i smakują jak poziomki do tego są seksowne- udawałam głos brunetki-Kate mi powiedziała, że się całowaliście- zaśmiałam się a razem ze mną Niall.
-Mówiła jak dobrze całuje?- spytał chwytając mnie za biodra i przysuwając do siebie. Uderzyłam go w ramię, a on pocałował mnie w nos.-Przyjadę dziś po ciebie i twoje rzeczy o trzeciej może być?- pokiwałam głową i pocałowałam go w usta.
-Nie mogę się doczekać aż u ciebie zamieszkam- cały czas patrzyłam mu w oczy
-Nigdy się nie zmieniaj- szepnął i pocałował mnie w czoło
-Obiecuję- przytuliłam się do niego, trwaliśmy tak do czasu aż usłyszeliśmy trzaskanie zamykanych drzwi do szatni.
-Muszę jeszcze zostać trochę w szkole przyjadę po ciebie- ostatni raz pocałowałam go w usta i wyszłam z jego kantorka. Z szafki wyjęłam potrzebne książki, ubrałam kurtkę i przebrałam buty. Czekałam 5 minut na autobus, gdy przyjechał wsiadłam, ale wszystkie miejsca siedzące były zajęte więc musiałam stać. Gdy byłam już w domu poznosiłam na dół wszystkie pudła i walizki.
Równo o 3 do drzwi zadzwonił dzwonek, wstałam z kanapy i otworzyłam drzwi. To był Niall, uśmiechnęłam się i go przytuliłam. Chłopak zaczął brać wszystko, zajęło mu to kilka minut, za ten czas udało mi się ogarnąć kuchnie i salon. Gdy już skończył wyszliśmy i zamknęłam drzwi na klucz.
-Połóżmy to w salonie zaraz przyniosę resztę- powiedział Niall kiedy byliśmy już u niego w mieszkaniu, oczywiście on nie pozwolił mi nosić ciężkich rzeczy.

Oglądaliśmy "Zostań jeśli kochasz" Niall zrobił popcorn, a ja siedziałam wtulona w niego. Już wszystko było wypakowane. Dochodziła już 23 dlatego postanowiliśmy iść już spać, na szczęście umyłam się wcześniej. Niall poszedł do łazienki, a ja przebrana już w t-shirt mojego chłopaka i bokserki (moje oczywiście) położyłam się na łóżku. Przeglądałam Twittera, Instagrama gdy nagle materac ugiął się obok mnie pod ciężarem Nialla. Chłopak zaczął całować moje ramiona, jego pocałunki szły coraz wyżej, włożył rękę pod t-shirt i powoli schodziła niżej od piersi do bokserek. Odwróciłam się twarzą do Nialla i pocałowałam go, przejechał językiem po mojej wardze, rozchyliłam je. Lekko odepchnęłam go, gdy chciał włożyć rękę w moją bieliznę.
-Niall nie... Mam okres- powiedziałam speszona, on podniósł mój podbródek i popatrzył mi w oczy.
-Kochanie, przecież to normalne- pocałował mnie w czoło i położył głowę na poduszce.
-Ale wiesz...- zaczęłam jeździć palcem po jego nagim brzuchu-To, że ja mam okres, nie znaczy, że ty musisz cierpieć- usiadłam na nim okrakiem i zaczęłam całować jego szyje, schodząc coraz niżej. Na jego twarzy pojawił się chytry uśmieszek. Gdy doszłam do jego bokserek, wsadziłam w nie rękę wracając pocałunkami do jego ust. Chłopak pojękiwał co sprawiało mi dużą przyjemność, ściągnęłam jego bokserki. Penis był już dość twardy, więc wzięłam go do buzi i zaczęłam ssać i robić mu dobrze. Niall zaczął jęczeć coraz bardziej, czułam że jest już blisko. Przyspieszyłam swoje ruchy i w końcu doszedł a jego sperma rozlała się w moich ustach, połknęłam ją i podniosłem się do góry.
-Jesteś w tym najlepsza- pocałował mój policzek, a ja wtuliłam w jego brzuch próbując usnąć. -Też cię bardzo kocham księżniczko- szepnął po chwili, myśląc że już śpię i go nie słyszę. Pocałował mnie w głowę i przytulił się do mnie. Teraz mogłam szczęśliwie umierać w jego ramionach.


Cześć chciałam was przeprosić. Rozdział miał być wcześniej, ale po pierwsze nie miałam weny a po drugie brak czasu. Szkoła. To jest główny problem. Mam dosyć i nie radzę już sobie.

Ostatni rozdział chyba nie był za dobry bo nie było tak dużo wyświetleń jak wcześniej. Mam nadzieje, że ten przypadł wam do gustu i proszę o wasze komentarze, które są niezbędne by pojawił się nowy rozdział.

Przeczytałam też w jednym z komentarzy, że w opowiadaniu jest za dużo scen seksu. Nie wiem czy wszystkim to nie odpowiada i czy faktycznie powinnam to ograniczyć. Proszę napiszcie mi czy chcecie takie sceny czy jednak mam postarać się je ograniczyć.

sobota, 25 października 2014

5. Las w Bolney

*Unknow POV .*
Schowałam ręce do kieszeni mojego płaszcza, było już późno, a nadawca wiadomości nadal się spóźniał. Nie miałam pojęcia kim był, podpisał się jedynie jako "przyjaciel" i napisał, że chce mi pomóc w odzyskaniu Nialla i jego pieniędzy. W oddali zauważyłam zbliżającą się postać, ubrana była w czarne spodnie dresowe i bluzę tego samego koloru, na głowie miała założony kaptur, a twarz zasłaniała czarna bandamka, widać tylko jej brązowe oczy, ewidentnie to dziewczyna, bo miała tusz na rzęsach.
-Co chcesz zrobić?- spytałam, gdy stałam z nią już twarzą w twarz.
-Mam plan, tylko musisz robić wszystko co ci powiem- skinęłam głową i wsłuchałam się w szczegóły pomysłu "przyjaciela".

*Emily POV.*
Obudziłam się wtulona w Nialla, chłopak mruczał coś pod nosem, pocałowałam go w policzek i wyplątałam się z jego uścisku. Ubrałam ciepłe skarpetki, wzięłam iPhona i zeszłam na dół, zostawiając śpiącego blondyna samego w pokoju. Gdy schodziłam po schodach do moich nozdrzy doszedł zapach smażonych naleśników, skierowałam się do kuchnie, gdzie stał Harry i robił moje ulubione danie. Podeszłam do niego od tyłu i zasłoniłam jego oczy dłońmi.
-Alex- zaśmiał się
-Nie braciszku- szepnęłam mu do ucha, a brunet podskoczył i odwrócił się do mnie.
-Wystraszyłaś mnie dziobaku- zaśmiał się i okręcił dookoła. Pomogłam mu dokończyć naleśniki, a on poszedł budzić Nialla i Alex, pierwszy do kuchni przybiegł Niall dając mi wielkiego buziaka. Tą chwilę przerwała blondynka, która właśnie weszła do pomieszczenia.
-Nie przeszkadzajcie sobie przyszłam tylko po jedzenie i już znikam- zaśmiała się, biorąc talerz i po chwili już jej nie było. Niall wrócił do poprzedniej czynności, trwała ona kilka minut, póki mój brzuch nie zaczął burczeć, a \blondyn wybuchnął śmiechem.
*~*
-Em spakowałaś wszystko? Musimy już jechać!- krzyknął z dołu Niall, ten tydzień minął bardzo szybko, nie zdążyłam nacieszyć się wspólnym czasem z bratem bo on był od 7:30 do 16 w pracy, a gdy wracał był padnięty, często chodziłam z Alex na zakupy, a w tym samym czasie Niall gotował obiad, kilka razy wychodziliśmy na podwójne randki, podobało mi się tu, gdyż nikt nas nie znał i nie zwracał na nas szczególnej uwagi, nie musiałam się też martwić o to, że ktoś nas zauważy i Niall będzie miał przez to duży problem. Wracając do teraźniejszości, Niall się bardzo niecierpliwi bo uważa, że jeżeli wyjedziemy o kilka minut za późno to możemy trafić na korki. Wzięłam moją walizkę, telefon i zeszłam na dół, gdzie mój chłopak żegnał się z Harrym i Alex, mój brat zaakceptował mój związek z Niallem z czego się bardzo cieszę, zostali jeszcze rodzice i reszta świata, ale to może poczekać. Po dość długich pożegnaniach w końcu wyszliśmy z ich domu. Niall otworzył mi drzwi po samochodu, usiadłam na miejscu pasażera i zapięłam pas, pomachałam jeszcze bratu i gdy blondyn zapalił auto, ruszyliśmy do domu. Ściągnęłam buty i położyłam nogi na udach Nialla, chłopak się zaśmiał i zaczął masować moje stopy. Oparłam głowę o szybę, zamknęłam oczy i wsłuchałam się w cichy śpiew Nialla, który powodował, że czułam się coraz bardziej senna...

-Za piętnaście metrów skręć w lewo- usłyszałam kobiecy głos dochodzący z GPS'a, otworzyłam oczy, na dworze było już bardzo ciemno. Spojrzałam na telefon, 21:03 staliśmy w korku, a my jesteśmy w Bolney. Wokół nas był las i co jakiś czas pojawiały się dróżki w jego głąb, pomyślałam, że możemy to dobrze wykorzystać, a także jest szansa, iż korek się już skończy. Poprawiłam się lekko na siedzeniu, odpięłam pas i usiadłam na kolanach Nialla. Chłopak popatrzył na mnie pytająco, a ja zaczęłam go całować, swoją rękę włożyłam w jego spodnie i masowałam jego penisa, który po chwili stał się twardy. W pewnym momencie usłyszeliśmy klakson za nami, zeszłam z jego kolan i wróciłam na swoje miejsce. Jego twarz była zszokowana, ale też wyrażała szczęście. Obok nas znajdowała się dróżka, którą Niall także zauważył, nacisnął pedał gazu i z piskiem opon skręcił w środek lasu. Uśmiechnęłam się lekko i rozpięłam moją bluzę, bo zrobiło się bardzo gorąco. Gdy już byliśmy daleko od autostrady Niall przeszedł na tył samochodu, zrobiłam to samo. Tym razem blondyn leżał nade mną, obcałowywał mnie, robił malinki i sprawiał, że czułam się jakbym stąpała powyżej nieba. Zaczęłam odpinać jego spodnie i ściągać je, on nie był mi dłużny, nie minęła chwila, a oboje zostaliśmy w samej bieliźnie, a następnie bez niej. Niall popatrzył mi w oczy, jakby szukał w nich potwierdzenia, przyciągnęłam go do siebie i pocałowałam, to chyba wystarczyło by Niall we mnie wszedł, jęknęłam z rozkoszy, a on zaczął całować moją szyję i zostawiać na niej czerwone ślady. Wplątałam palce w jego włosy, lekko je ciągnąc co podnosiło ten erotyzm, który panował w aucie. Oboje byliśmy coraz bliżej, Niall zaczął szybciej się ruszać, aż cały samochód ''podskakiwał". Najmocniejsze jego pchnięcie sprawił, że doszłam chwile po mnie od także "dotknął nieba". Blondyn jeszcze na trochę został we mnie i całował mnie, nagle zadzwonił mój telefon, chłopak wyszedł ze mnie i sięgnął po moją komórkę, podając mi ją, spojrzałam na wyświetlacz Mama. Odebrałam.
-Tak mamo?- spytałam, podnosząc się i czochrając Nialla.
-Emily ja i twój ojciec za dwie godziny wyjeżdżamy w delegację, mam nadzieję, że jesteście już w drodze do domu- powiedziała jak zwykle surowym tonem.
-Jesteśmy w Bolney więc za chwilę będziemy- odpowiedziałam jej, ona tylko się pożegnała i nie czekając aż ja to zrobię, rozłączyła się. Głośno westchnęłam, ubrałam majtki, a następnie spodnie i oparłam się o fotel.
-Co jest?- spytał Niall gładząc moje udo
-Moi rodzice znów wyjeżdżają, mam już tego dość nie wiem po co kupili taki wielki dom skoro mieszkają w nim tylko kilka razy w miesiącu, odkąd wyjechał Harry jest w nim tak pusto... Czasem myślę o przeprowadzce ale...- zaczęłam i Niall mi przerwał
-Wprowadź się do mnie- zaproponował, a ja popatrzyłam na niego jak na kosmitę
-Nie mówisz poważnie..- uśmiechnęłam się nerwowo, biorąc jego propozycję za żart.
-Jestem w stu procentach poważny, możesz powiedzieć rodzicom, że wynajmujesz mieszkanie, a tak naprawdę zamieszkasz u mnie- wbiłam się w jego usta i usiadłam mu na kolanach, a następnie mocno się w niego wtuliłam.
-Ale czekaj- podniosłam się i spojrzałam w oczy- A jak ja ci będę płacić? Nie pracuje przecież- spuściłam głowę w dół, ale jego kciuk i palec wskazujący ją lekko uniósł.
-Wystarczy, że będziesz sprzątać mieszkanie i chodzić na zakupy- uśmiechnął się, a ja przytaknęłam- Żartuję, musisz jedynie zasypiać przy mnie i budzić się wtulona we mnie, to będzie najlepsza zapłata. Nie pogardzę twoim zasypianiem nago- uniósł jedną brew
-Dla ciebie wszystko- pocałowałam go-Wracamy już?- spytałam, Niall pokiwał głową i przenieśliśmy się na przód samochodu.Gdy dojechaliśmy do autostrady była pusta, blondyn przyspieszył i ruszył w stronę Brighton.

*Unknow POV.*
Stałam przy bloku z kopertą i czekałam na "przyjaciela" chociaż mogę powiedzieć "przyjaciółkę". Widziałam jak, jakaś zakapturzona osoba zbliża się do mnie, wiedziałam, że to osoba, na którą czekam. Podałam jej kopertę, powiedziała kiedy przyniesie mi sfałszowaną kopię, w której będzie informacja, że Niall jest ojcem dziecka, chociaż nim nie jest... Nie robię tego z miłości, bardziej dla pieniędzy, które on ma... Zrobię wszystko, żeby je zdobyć byłabym zdolna nawet zabić tą małolatę...



Witajcie ^^ Dziś krótszy niż zwykle rozdział, ale nie miałam zbytnio czasu się rozpisać, ale obiecuję, że kolejny będzie dłuższy. <3
Witam nowych czytelników, obserwatorów i komentujących bardzo pozytywnie mnie zaskoczyłyście gdy zobaczyłam ile przybyło komentarzy, czytelników i wyświetleń <3 Dacie radę zrobić to jeszcze raz albo lepiej?
Wierzę w was <3
Jeżeli chcecie być informowani zostawcie mi w komentarzu wasze namiary <3
Czytasz=Komentujesz <3


Data rozdziału 6-nieznana 

niedziela, 12 października 2014

4. Manchester

 Jeśli szanujesz moją zrytą psychikę proszę skomentuj :)

Obudziły mnie pocałunki Nialla na swoim ciele, otworzyłam oczy i zobaczyłam rozśmianą twarz blondyna.
-Śniadanie dla mojej księżniczki- podniosłam się do pozycji siedzącej, a na moje kolana została położona tacka, na której stała miska z truskawkami, obok bita śmietana w sprayu i mój ulubiony czekoladowy shake. Niall usiadł obok mnie i oplótł mój brzuch rękami, zaczęłam jeść owoce, co jakiś czas karmiąc nimi mojego chłopaka. Mojego... Mojego... I tylko mojego chłopaka... Czy to nie brzmi pięknie? 
-Chciało ci się jechać do McDonalda po shakea dla mnie?- spytałam popijając ulubiony napój, chłopak zaśmiał się i pokiwał głową. Zauważyłam, że powoli zaczął usypiać, nie dziwię się jest dopiero 9, a on pewnie musiał wstać wcześniej by to wszystko kupić. Ktoś zaczął pukać do drzwi dlatego odłożyłam tackę i w samej koszuli Nialla poszłam otworzyć, przechodząc obok lustra poprawiłam jeszcze włosy i z uśmiechem na ustach sprawdziłam kto stoi po drugiej stronie.
-Cześć... Ymm jest może Niall?- spytała blondynka przeszywając mnie wzrokiem od dołu do góry.
-Śpi, mam mu coś przekazać?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie, dziewczyna pokręciła głową.
-Nie, ale widzę, że on znalazł już sobie kolejną zabawkę. Tylko uważaj żebyś przypadkiem nie zaszła z nim w ciąże, bo skończysz jak ja- wycofała się, by wyjść ale za mną pojawił się Niall.
-Czego ty znowu ode mnie chcesz?- spytał, a ja udałam się do sypialni by się przebrać, nie słyszałam ich rozmowy. Może to nawet dobrze. Wzięłam swoją torbę i poszłam do łazienki, tam ubrałam bieliznę, szare rurki i bluzę, rozczesałam włosy i umyłam zęby, nałożyłam jeszcze na rzęsy maskarę i wyszłam. W przed pokoju nadal stał Niall z blondynką i o coś się kłócili.
-Um... Ja chyba powinnam już pójść- zabrałam swój płaszcz i buty, ale Niall złapał mnie za nadgarstek.
-Nie Em, ty zostajesz, Holly myślę, że powinnaś już pójść- otworzył jej drzwi, a dziewczyna poprawiła torebkę i ruszyła do wyjścia.
-Niall ja i tak chcę wychować to dziecko, a w przyszłym tygodniu idę zrobić test na ojcostwo i wtedy będę mieć pewność, że to ty- patrzyłam na nią ze zdziwieniem w oczach, a gdy wyszła, Niall zamknął drzwi i mocno mnie przytulił.
-Przepraszam- szepnął, a mi do oczu podeszły łzy, mrugnęłam kilka razy by nie wypłynęły, w sumie jak ja sobie to wyobrażam, jestem z chłopakiem, który prawdopodobnie będzie miał dziecko za dziewięć miesięcy, jak nie wcześniej i to ono będzie się dla niego liczyło bardziej niż ja, będzie go bardziej kochał i pewnie mnie zostawi dla nich.
-Niall a co jeżeli to twoje dziecko?- spytałam
-To będę musiał cię zostawić i zaopiekować się nimi- popatrzyłam na niego ze strachem w oczach-Żartuje...- uśmiechnął się, ale to nie było zabawne... -Jestem na sto procent pewny, że to nie moje dziecko, zaufaj mi- schował twarz w moich włosach.
-Ufam ci- uśmiechnęłam się-A kiedy jedziemy do Harrego?- spytałam, zmieniając temat.
-Jutro wieczorem, więc... Może zostałabyś jeszcze jedną noc- uniósł jedną brew do góry, a ja się zaśmiałam.
-Hymm, bardzo kusząca propozycja panie Horan, ale nie wiem, czy będę mogła sobie na nią pozwolić- kreśliłam palcem wskazującym po jego koszulce.
-W takim razie zostań chociaż do obiadu- zaproponował, a ja się zgodziłam, Niall przerzucił mnie przez ramię, zaczęłam piszczeć i śmiać się jednocześnie. Chłopak położył mnie na kanapie i zaczął całować, dopóki nie zadzwonił jego telefon.
-Halo?- spytał, po drugiej stronie mogłam usłyszeć głos jakieś kobiety, Niall od razu się wyprostował.
-Um.. Cześć mamo- podrapał się po karku, a ja próbowałam nie wybuchnąć śmiechem.
-Tak jestem w domu... Tak z dziewczyną... Nie mamo nie jestem już z Holly od miesiąca- wyszedł do kuchni, ale ja nadal mogłam go usłyszeć, włączyłam telewizor i zaczęłam przeglądać różne kanały, gdy zobaczyłam, że na Fox leci The Simpsons pogłośniłam i ułożyłam się wygodnie na kanapie, co chwile śmiejąc się z tekstów Homera. Uwielbiałam tą kreskówkę, mogłabym ją oglądać całe dnie i jeść do tego popcorn, po chwili Niall wróci do salonu z miską prażonej kukurydzy i usiadł obok mnie.
-Moja mama zaprasza nas do Irlandii- popatrzyłam na niego pytająco.
-Czy to nie za szybko?- spytałam
-Czy ja wiem... Moja mama wie o tobie bardzo dużo, ponieważ wcześniej często jej o tobie mówiłem, czekała tylko aż skończę z Holly i zabiorę się za ciebie- moje policzki przybrały różowego koloru, schowałam twarz w dłoniach. -Kochanie, to słodkie jak się rumienisz- czy on mnie nazwał "kochaniem"? O Boże, umieram. Położyłam głowę na jego ramieniu i przytuliłam się.
-To dziwne... Opowiadałeś o mnie swojej mamie jeszcze kiedy się nie znaliśmy- zaśmiałam się.
-Ja cię znałem, z opowiadań Harrego ale znałem. Widziałem dużo twoich zdjęć na Instagramie, u Harrego w pokoju i od razu wiedziałem, że musisz być moja- powiedział speszony
-Muszę?- spytałam, podnosząc na niego wzrok
-Bez ciebie moje życie nie miałoby sensu, więc tak musisz- pocałował mnie w policzek, a ja zaczęłam się zastanawiać co we mnie musi takiego być, że beze mnie jego życie nie miałoby sensu. Na obiad zamówiliśmy pizzę, oczywiście bez ananasa, bo żadne z nas go nie lubi, choć to dziwne bo Niall stwierdził, że może zjeść wszystko. Po posiłku, blondyn zawiózł mnie na przystanek niedaleko domu żeby nikt nie miał podejrzeń, na pożegnanie pocałowałam go w usta i ruszyłam do domu. Gdy ściągałam buty, do przedpokoju weszła mama z surową miną.
-Dlaczego wróciłaś tak późno do domu?- spytała trzymając coś w ręku.
-Jak późno? Jest dopiero 15, a po za tym jadłam jeszcze obiad z Kate- okłamałam ją.
-Ah więc byłaś z Kate? W takim razie jak wyjaśnisz mi te zdjęcia?- wyciągnęła do mnie kopertę, otworzyłam ją, a tam zobaczyłam zdjęcia moje i Nialla z plaży i molo, jak się przytulamy, chodzimy za rękę. Na szczęście nie było widać twarzy blondyna, więc to był jeden plus.
-Mamo ja...- zaczęłam się tłumaczyć, ale mi przerwała
-Czemu nie powiedziałaś mi, że masz chłopaka, nie musiałaś kłamać, że idziesz do Kate, gdybyś mi powiedziała o randce na pewno bym cię puściła- uśmiechnęła się, a mi spadł kamień z serca -Więc jak ma na imię twój wybranek?- kurwa... Myśl Em myśl..
-Kevin- powiedziałam cicho, znów kłamiąc.
-Mam nadzieję, że niedługo go poznam- szkoda, że już go znasz mamo... Moje nowe postanowienie, przestać kłamać, bo kłamstwo ma krótkie nogi.
-Jest jeszcze sprawa... Jutro chciałabym pojechać do Harrego na jakiś tydzień- uśmiechnęłam się by mi pozwoliła.
-Oczywiście, a z kim tam jedziesz?- spytała
-Um... Z Niallem, Harry go zaprosił, więc pomyślałam, że mogłabym się z nim zabrać- mojej mamie uśmiech zszedł z twarzy.
-No dobrze, ale proszę uważaj na niego... Nie zrozum mnie źle, bardzo lubię Nialla, ale nie sądzę, że to chłopak dla ciebie- ups no to cię zdziwię mamusiu, tak się składa, że już z nim jestem a ty nie możesz nic na to poradzić... Oj tak wyobrażam sobie smutną i rozczarowaną twarz mamy, dlatego nie chciałam jej o niczym mówić. Wyszłam na górę i położyłam się na łóżku głośno wzdychając, dlaczego muszę okłamywać ludzi, których kocham... Chciałabym w końcu powiedzieć prawdę, ale gdy mama się dowie będzie dzwonić do szkoły, a wtedy Niall wróci do Irlandii i prawdopodobnie nie zobaczę go już więcej, jak powiem Kate, to ona wpadnie w furię bo myśli, że Niall na nią leci. Może jedynie Harry to zrozumie i da nam "błogosławieństwo" choć wiem, że to nie będzie łatwe, gdyż Hazz jest strasznie opiekuńczy jeżeli chodzi o mnie, Alex czy mamę. Zaczęło mi się nudzić, więc włączyłam laptopa, a następnie film "Inna Kobieta". Pod koniec zaczęło mi się chcieć spać, dlatego gdy się skończył wzięłam moją piżamę i udałam się do łazienki, gdzie szybko umyłam się, związałam włosy, umyłam zęby, a potem wróciłam do pokoju i położyłam się na łóżku. Przytuliłam do siebie jeszcze moją myszkę Minnie i powoli zapadałam w głęboki sen, usłyszałam jeszcze dwukrotny dzwonek mojego telefonu, podniosłam się i zobaczyłam dwie wiadomości.
Od: Niall

Tęsknie bardzo, może mi się dziś przyśnisz. Dobranoc księżniczko :*

Odpisałam mu, że również tęsknie i życzyłam mu słodkich snów. Drugi SMS był znów od zastrzeżonego numeru.

Ukochany z dzieckiem, przygotuj się na wczesne rozstanie. ~Przyjaciel

Podejrzewałam, że mogła to pisać Holly, chociaż to nie możliwe, bo przecież poznałyśmy się dopiero dziś rano, a te SMS-y dostaję od początku znajomości z Niallem... Rozmyślając kto może być nadawcą wiadomości usnęłam.




Za godzinę ma przyjechać Niall, a ja jeszcze nie jestem nawet w połowie spakowana. Wyciągnęłam torbę z flagą Anglii i zaczęłam pakować najpotrzebniejsze rzeczy. Dostałam SMS-a od Nialla, że zaraz wyjeżdża z mieszkania i mam zacząć się szykować, schowałam jeszcze kosmetyczkę i usiadłam na torbie by móc ją zamknąć. Gdy w końcu wygrałam tą walkę, zeszłam na dół i postawiłam ją na przedpokoju. Weszłam do kuchni gdzie mama kończyła robić jedzenie dla Harrego, które mam im dać przy okazji, mama bardzo się martwiła o loczka, chociaż dobrze wie, że on radzi sobie bardzo dobrze w Manchesterze. Spakowała wszystkie naczynia z jedzeniem do drugiej torby, gdy usłyszałam pukanie do drzwi pobiegłam otworzyć, po drugiej stronie stał Niall, szybko go pocałowałam żeby nikt przypadkiem nie zobaczył. Wziął moją torbę i zaniósł do samochodu, mama przyszła do przedpokoju z torbą kiedy ja kończyłam się ubierać, pożegnałam się z nią i wyszłam z domu zabierając torbę pełną domowych przysmaków. Włożyłam ją do bagażnika, pomachałam mamie i wsiadłam na fotel pasażera, zapinając pas. Gdy wyjechaliśmy, zaczął dzwonić mój telefon, sprawdziłam na ekran, to Kate.
-Halo?- odebrałam
-Em! Dlaczego nie powiedziałaś, że jedziesz do Harrego?! Jeszcze z Niallem! Naszym nauczycielem!- zaczęła krzyczeć, a ja poczułam się źle, bo jak zwykle nic jej nie powiedziałam.
-Bo widzisz, Niall to najlepszy przyjaciel mojego brata- wow po raz pierwszy powiedziałam prawdę- No i dowiedziałam się o tym ostatnio, a nie powiedziałam ci bo...- zaczęłam, ale przyjaciółka mi przerwała.
-Bo chciałaś mieć Horana dla siebie tak?!- po jej tonie wywnioskowałam, że jest wkurzona, choć jej się nie dziwie, bo przecież jest zauroczona Niallem, a on nie zwraca na nią uwagi...
-Nie... Po prostu u Harrego nie ma gdzie spać, ja i tak będę spała na ziemi bo jeszcze się nie urządzili- znowu kłamię...
-Dobra... Powiedzmy, że ci wierzę.. Ale zero seksu z Niallem! Chcę być pierwsza- czy wiecie jak bardzo chcę teraz zaśmiać się jej w twarz i powiedzieć, że ja byłam pierwsza i jesteśmy razem? Uh... To takie dołujące, że nie mogę nic powiedzieć...
-Dobrze... A teraz przepraszam ale muszę kończyć, bo Niall nie potrafi używać GPS-a- nie czekając na jej pożegnanie, rozłączyłam się i oparłam głowę o szybę. Poczułam, jak blondyn kładzie rękę na moim udzie i jeździ nią od góry do dołu, uśmiechnęłam się i przyłożyłam swoją dłoń do jego, łącząc nasze palce.
-Będziemy jechać ponad cztery godziny, więc jeżeli chcesz to na tylnym siedzeniu jest poduszka i koc-powiedział, nie odrywając wzroku od jezdni. Odpięłam pas i sięgnęłam po poduszkę i koc, ściągnęłam buty i położyłam nogi na nogach Nialla, zapięłam pas, a głowę oparłam o poduszkę i -przykryłam się. -Nie za wygodnie ci?- spytał, śmiejąc się, pokręciłam głową.
-Jest idealnie- zamknęłam powieki, próbując usnąć...

Kolejna nieprzespana noc, płacz dziecka. Tak. Niall jest ojcem dziecka Holly. Tylko, że problem jest taki, że ja się nim zajmuje jak jakaś niańka, a oni sobie biegają po sklepach i kupują ubranka, zabawki i tak w kółko. Szkoda, że jak wracają to mają puste ręce. Kilka razy przyłapałam ich na potajemnych pocałunkach, ale nie zwracałam na to zbytniej uwagi. Weszłam do pokoju małej i wzięłam ją na ręce i zaczęłam usypiać, oni znowu gdzieś wyszli, a ja zostałam sama z dzieckiem, które nawet nie jest moje. Nagle po mieszkaniu rozległ się dźwięk trzaśnięcia drzwi i czyjeś śmiechy. Odłożyłam dziecko do kołyski i poszłam w stronę przedpokoju, gdzie Niall obściskiwał się z Holly.
-Niall!- krzyknęłam, a oni odkleili się od siebie i popatrzyli na mnie
-Czego?- spytał i zaczął się śmiać.-Nie powinnaś opiekować się naszym dzieckiem?- pokazał na siebie i blondynkę.
-Właśnie waszym dzieckiem! Nie moim! Przecież mówiłeś, że nigdy ono nie stanie pomiędzy nami!- w oczach miałam łzy, a on tak po prostu śmiał mi się w twarz. Chciałam coś powiedzieć, ale oni zaczęli wychodzić z mieszkania. -Niall czekaj!- krzyknęłam, w odpowiedzi otrzymałam tylko jego środkowy palec. -Niall...- powiedziałam cicho mimo iż już ich nie było, zostałam sama.- Mówiłeś na zawsze...-

-Niall!- krzyknęłam podnosząc głowę, z mojego czoła lał się pot, oddychałam bardzo szybko a moje serce waliło jak jakiś gong. Staliśmy na jakiejś stacji, a on patrzył na mnie wystraszony. Odpięłam pas i wyszłam z auta, Niall zrobił to samo, zaczął mnie wołać, ale ja biegłam w stronę toalety, chciałam się jakoś ukryć... Zamknęłam drzwi na klucz i zjechałam nich w dół, łzy leciały mi z oczu bardzo szybko. Do drzwi zaczął dobijać się Horan, błagał bym mu otworzyła, ale jakoś nie miałam na to odwagi... Po tym śnie, wystraszyłam się, że mnie zostawi, że to będzie jego dziecko, a nasza wspólna przyszłość przepadnie...
-Proszę...- powiedział cicho, podniosłam się z ziemi i otworzyłam drzwi. Niall lekko się uśmiechnął, a ja przytuliłam się do niego, zaczął głaskać mnie ręką po głowie i prosił żebym przestała płakać. Kiedy już trochę się uspokoiłam wróciliśmy do samochodu, tylko, że tym razem usiedliśmy oboje z tyłu, a ja nadal wypłakiwałam mu się w bluzę.-Powiesz mi co się stało?- spytał, nie przestając mnie głaskać.
-Bo... To było takie realistyczne... To było twoje dziecko, a ja ciągle się nim opiekowałam... I ty odszedłeś do Holly... A ja- mówiłam cały czas płacząc. Niall nie pozwolił mi dalej mówić, tylko pocałował mnie... Tak delikatnie, jakby bał się, że zaraz rozlecę się na małe kawałeczki.
-Za pół godziny będziemy w Manchesterze, a obok jest McDonald, jeżeli chcesz to mogę ci coś przynieść- zaproponował, pokiwałam głową i poprosiłam o dużego shakea i frytki. Chłopak wyszedł z auta, a ja przesiadłam się do przodu i umyłam twarz chusteczkami nawilżonymi. Usłyszałam dzwonek mojego telefonu, zaczęłam przeszukiwać moją torebkę, po kilku minutach zalazłam komórkę i odblokowałam telefon. Dwie wiadomości, jedna od Harrego, a druga od numeru zastrzeżonego.
Od: Hazzuś <3
Siostra stęskniłem się, wejdź na Skypa.

Gdyby wiedział, że za półgodziny się zobaczymy... Uśmiechnęłam się lekko i wyszłam z konwersacji nic nie odpisując. Otworzyłam kolejnego SMS-a.

Od: Numer Zastrzeżony.
Biedna Em, ale przecież Niall wybawiciel zawsze pociesz. Szkoda, że to nie potrwa długo.
~Przyjaciel.

Nim się obejrzałam Niall wsiadł do samochodu z dużą siatką z maka, szybko usunęłam wiadomość i uśmiechnęłam się fałszywie. Blondyn podał mi moje zamówienie i zaczęłam je konsumować. 
-Co nowego?- spytał, gdy odłożyłam telefon.
-Harry chciał żebym weszła na Skypa- Horan pokiwał głową i wrócił do jedzenia swojego cheeseburgera. Zauważyłam, że przyniósł sobie jeszcze dużo innych rzeczy, zaczęłam zastanawiać się gdzie on to wszystko mieści i jak to robi, że ma tak zajebiście chude nogi... Zazdroszczę mu. I jeszcze ten umięśniony brzuch.. O boże... Poczułam, że robi mi się zimno, hym może dlatego, że piję cały czas tego shakea! Mój mózg... Po chwili znowu zaczęliśmy jechać autostradą.
-Zaraz będziemy jechać obok lotniska, a wtedy już tylko 20 minut jazdy- ucieszyłam się na myśl, że za nie długo zobaczę się z Harrym i Alex, mimo iż minął jedynie tydzień to bardzo się za nimi stęskniłam. Nad nami przeleciał samolot bardzo nisko, uśmiechnęłam się i zrobiłam zdjęcie. Przeglądnęłam Instagrama, a po chwili Niall zatrzymał samochód. Spojrzałam przez okno i zobaczyłam, że stoimy przed szeregiem małych domków, pewnie jeden z nich należał do Harrego i Alex bo na podjeździe stał samochód mojego brata. Odpięłam pas i wyszłam z auta by rozprostować nogi, Horan wyciągnął nasze trzy torby, jedną jego i dwie moje, w pierwszej były moje rzeczy a w drugiej jedzenie od mojej mamy. Na dworze było już zimno, choć cóż się dziwić skoro jest już 21 i jest ciemno. Ubrałam bluzę Nialla i wzięłam swoje rzeczy, zaczęliśmy iść w stronę domu Harrego, gdy nagle oboje wybiegli z niego. Gdy brat mnie zobaczy jeszcze szerzej się uśmiechnął, po chwili byłam już w jego ramionach.
-Niespodzianka- zaśmiałam się, Harry bardzo mocno mnie ściskał i powoli zaczęłam tracić oddech-Harry dusisz- chłopak odsunął się ode mnie i zaczął się śmiać. Po chwili zostałam wyściskana przez Alex, gdy weszliśmy do domu, dowiedzieliśmy się, że Harry zabiera mojego chłopaka (o którym oni nie wiedzą) do baru, a my zostajemy z Alex w domu. Taki babski wieczór może dobrze nam zrobić. Niall zaniósł nasze walizki do góry i tak będziemy razem spać, bo oni mają tylko jeden gościnny pokój, a blondyn nie pozwolił mi spać na kanapie. Gdy chłopcy wyszli do baru, usiadłyśmy na kanapie i zaczęłyśmy sobie opowiadać co się zmieniło przez ten tydzień.
-Muszę ci coś powiedzieć-
-Muszę ci coś powiedzieć- powiedziałyśmy równocześnie po czym się zaśmiałyśmy.-To może nalejmy sobie wina- zaproponowałam.
-Wiesz... To nie będzie dobry pomysł bo właśnie chodzi o to... Że ja jestem w ciąży- na chwile mnie zamurowało, ale potem zaczęłam skakać z radości, to znaczy, że będę ciocią YAY!
-To teraz ja... Widzisz... Jestem dziewczyną Nialla- na twarzy dziewczyny pojawiło się zmieszanie... Zaczęłam się bać, ale po chwili ona zaczęła się śmiać i cieszyć razem ze mną. Rozmawiałyśmy dużo o dzieciach dopóki nie wrócili chłopcy, czyli do jakiejś pierwszej w nocy. Byli lekko wstawieni, pomogłam Niallowi dojść do naszego pokoju i położyłam go na łóżku, zaczęłam go rozbierać, a on co chwile pojękiwał.
-Uhh tak kochanie robisz to tak dobrze- został w samych bokserkach, a ja położyłam się obok niego i wtuliłam się w jego nagi brzuch przykrywając nas kocem, dziś może sobie pomarzyć o jakichś erotycznych wydarzeniach. Nagle do pokoju wszedł Harry i przytulił się do mnie.
-Dobranoc siostra- dał mi buziaka w czoło i wyszedł, czuć było od niego alkohol.
-Harry jest w ciąży- mruknął pod nosem Niall, a ja się zaśmiałam i pocałowałam w policzek.
-Tak Niall, Harry jest w ciąży- zamknęłam oczy, blondyn zaczął się wiercić.
-Też chce być w ciąży!- krzyknął podnosząc się.
-Dobrze Niall, ale teraz idź spać- przytuliłam się do wstawionego chłopaka i oddałam się w ramiona Morfeusza.

I witam w kolejnym rozdziale czwartym YAY. ="]
Jak już pewnie wiecie od początku dzisiejszego wpisu, BARDZO PROSZĘ O WASZE KOMENTARZE *.*
Ostatnio byłam chora, straciłam głos i tak dalej więc rozdział jest już napisany od wtorku, ale dodaje go dopiero dziś. Statystyki rosną i rosną a komentarzy mało... A na prawdę nie chce robić czegoś takiego jak 10 komentarzy next :/ 
Gdybyście mogli to powiedzcie komuś jeszcze o tym blogu, jeżeli nie, to nic się nie dzieje :)
Komentujcie i do zobaczenia wkrótce ^^

DATA KOLEJNEGO ROZDZIAŁU=NIEZNANA

wtorek, 7 października 2014

WAŻNE

Hej, jak pewnie domyślasz się po tytule tego posta, nie jest to kolejny rozdział HARD.
Ostatnio zauważyłam, że z każdym rozdziałem jest mniej komentarzy, a wyświetleń jest wiele, od ostatniego posta przybyło ponad 300 wyświetleń, a pod 3 rozdziałem są tylko 2 komentarze. Czy tylko dla mnie to jest dziwne? Przecież dwie osoby nie wchodzą 150 razy na bloga... Chyba, że jest tu osoba, która oczekuje na rozdział co sekundę... 

Przechodząc do sedna, bardzo proszę komentujcie. 
Rozdział pojawi się gdy pod 3 rozdziałem <klik> pojawią się wasze opinie, mogą być typu "super", "świetny", "nie podoba mi się", "przestań pisać" itd. To tylko max 4 słowa, czy ja o tak wiele proszę? 

Dobra, rozumiem, że komuś się może nie chce skomentować i myśli, że jeden komentarz w tę czy we wte nie zrobi żadnej różnicy. Owszem robi różnice i to dużą. 

CHCĘ TEŻ BARDZO PODZIĘKOWAĆ MARCIE (VICTORIA MCPERRIE), OKEY?OKEY, ANN HORAN, LOLA GOŁAŚ, AGATA HORAN, THE BEST CRAZINESS, SELLYLOVE ZA TO ŻE SKOMENTOWAŁY CHOĆ JEDEN POST I WIEM, ŻE CZYTAJĄ, ALE PROSZĘ KOMENTUJCIE DALEJ BO CZUJĘ SIĘ JAKBYM PISAŁA TO DLA SIEBIE, A CHCĘ ROBIĆ TO Z PRZYJEMNOŚCI, ŻE PRZECZYTAM SOBIE JAKIŚ MIŁY (LUB NIE) KOMENTARZ... 

BARDZO PROSZĘ...


<3

sobota, 4 października 2014

3. Kolejne kłamstwa...

Zapukałam do drzwi z numerem 6, po chwili otworzył mi blondyn, gdy tylko mnie zobaczył od razu się uśmiechnął. Miał na sobie szare rurki w dziurami na kolanach i czarną koszulę w kratę, włosy miał postawione do góry i pachniał nowymi perfumami od Hugo Bossa i wodą kolońską.Weszłam do środka, ściągając mój płaszcz, Niall odwiesił go do szafy i od razu mnie pocałował.
-Hej, ślicznie wyglądasz- powiedział, przerywając pocałunek.
-Dziękuję, kim była ta kobieta?- spytałam, zmieniając temat.
-To moja była, chce mnie wrobić w ciąże, ale wiem, że to nie moje dziecko bo uprawialiśmy seks tylko raz ,a ona ciągle mnie zdradzała- byłam w szoku... No bo przecież po tym pierwszym razie mogła zajść w ciąże i Niall może być ojcem tego dziecka...
-Niall a co jeżeli...- zaczęłam ale on nie pozwolił mi dokończyć.
-Proszę cię, nie psujmy tego wieczoru, zrobiłem kolację przy świecach, będzie fajnie- pociągnął mnie za rękę do kuchni, tam stał stół pełny zapalonych świeczek, jedzenia, w wazonie bukiet róż, po dwóch stronach stały kieliszki, a na środku wino. Niall odsunął moje krzesło, na którym usiadłam, on siadł po drugiej stronie, nalał do mojego kieliszka czerwone wino, a następnie sobie.
-Za udany wieczór- stuknęliśmy nawzajem kieliszkami, a potem napiliśmy się. Blondyn przygotował lazanie i sałatkę z serem feta, sałatą, pomidorem ogórkiem i sosem francuskim.Wszystko było przepyszne, ja nigdy nie potrafiłabym ugotować coś takiego, jestem cienka w kuchni. Po zjedzeniu, Niall zaproponował spacer po plaży, która znajdowała się po drugiej stronie ulicy. Nie wzięłam żadnych butów na przebranie dlatego musiałam ubrać szpilki, nie zakładałam płaszcza bo nie wygląda żeby było zimno. Niall wziął bluzę bo stwierdził, że on woli nie ryzykować, ale jak to mówią kto nie ryzykuje ten nic nie zyskuje. Blondyn zgasił wszystkie świeczki wyłączył wszystkie światła w mieszkaniu i wyszliśmy. W windzie było niezręcznie nikt nic nie mówił, to było dziwne, gdy szliśmy w stronę plaży, gromadziło się coraz więcej ludzi. Martwiłam się, że może tu ktoś być z naszej szkoły i ktoś nas zobaczy, a wtedy będą kłopoty. Cały czas szliśmy w ciszy, gdy doszliśmy do molo, gdzie było małe wesołe miasteczko, chociaż nie można tego nazwać wesołym miasteczkiem, bo było tam tylko koło młyńskie, karuzela dla dzieci i stoiska gdzie można było wygrać misia albo inny gadżet lub kupić watę cukrową, popcorn czy hot-doga. Poczułam, że Niall ciągnie mnie za nadgarstek do jednego ze stoisk, w którym trzeba zrzucić trzy puszki. Zauważyłam, że na wystawie wisi duża myszka Minnie, uwielbiam ją.
-Na pewno nie zbijesz tych puszek- zaśmiałam się, prowokując go. Horan zapłacił facetowi przy ladzie i otrzymał trzy piłki, wziął jedną do ręki i zaczął się przygotowywać do rzutu, wziął język w zęby koncentrując się. Po chwili zamachnął się i rzucił piłkę w stronę puszek zbijając je wszystkie, byłam w szoku, nie sądziłam, że sobie poradzi.
-Wezmę... Tą myszkę Minnie- powiedział do sprzedającego, on podał mu przytulankę, którą Niall następnie wręczył mnie.
-Skąd wiedziałeś, że chciałam myszkę Minnie?- spytałam ściskając ją lekko
-Kiedyś miałaś pokój cały różowy i wszędzie była myszka Minnie więc pomyślałem, że...- zaczął się tłumaczyć, a on tak uroczo wyglądał, że musiałam go pocałować... I to zrobiłam, założyłam ręce na jego szyję, a jego dłonie opadły na moje biodra.
-Dziękuję- szepnęłam, a on się lekko uśmiechnął, poszliśmy w stronę koła młyńskiego, ale po drodze Niall kupił wielką różową watę cukrową. Trochę mi było głupio bo Niall za wszystko płacił, nie chcę go naciągać na kasę... Nie zauważyłam, gdy staliśmy w kolejce do koła młyńskiego, kolejka była mała więc szybko weszliśmy. Niall zaczął nas kręcić, a ja się śmiałam, moje włosy wirowały na wietrze, gdy byliśmy na samej górze, mechanizm stanął, a my mogliśmy oglądnąć miasto, było całe oświetlone, wyglądało pięknie, po chwili znów ruszyliśmy i byliśmy na dole. Postanowiliśmy iść teraz na plażę, gdzie o tej porze było pusto. Ściągnęłam moje szpilki i poczułam jak małe kamyczki, w Brighton nie było piaszczystej plaży, tylko pełna mini kamyczków. Doszliśmy do brzegu, ale nie za blisko bo nie chciałam być mokra. Niall złapał mnie za rękę i splótł nasze palce, a ja poczułam ciarki na moich plecach, nie były ona spowodowane zimnem tylko jego dotykiem, nie wiem dlaczego on tak na mnie działa, to przerażające, ale z drugiej strony nie mam nic przeciwko temu. Niall ściągnął swoją bluzę i założył na moje ramiona, była bardzo ciepła, a on miał racje bo mogłam wziąć płaszcz. Chodziliśmy tak bez słowa bardzo długo, Horan pociągnął mnie na środek plaży i usiadł na kamykach, a mnie pociągnął na swoje kolana, przytulając mnie do siebie.
-Harry mnie do siebie zaprosił w przyszłym tygodniu, pomyślałem, że może chciałabyś się ze mną wybrać- zaproponował, a ja na niego popatrzyłam kiwając głową.
-To dziwne, mój własny brat nie zaprasza mnie do siebie, tylko przyjaciela- zaśmiałam się, lekko oburzona.
-Najlepszego- poprawił mnie -On nie chciał cię zapraszać bo wiedział, że nie miałabyś jak przyjechać, a skoro ja jadę to możemy mu zrobić taką mini niespodziankę.- zaczęło mi być coraz zimniej, moje gołe stopy zaczęły zamarzać. -Może powinniśmy wracać, czuję jak zaczynasz się trząść.- zaśmiał się i wstaliśmy, Niall otrzepał spodnie z kamyków i zaczęliśmy wracać do mieszkania. Cały czas czułam na sobie czyiś wzrok, nie był to wzrok Nialla, chociaż to dziwne bo byliśmy tu tylko my. Do mieszkania wracałam bez butów, cały czas śmiejąc się z Horanem jak starzy dobrzy przyjaciele. Tylko... Kim my w ogóle jesteśmy? Znajomymi? Przyjaciółmi? No bo chyba nie parą... Do drzwi cały czas trzymaliśmy się za ręce, nie było do niezręczne, to było miłe, podobało mnie się.
-Co powiesz na wspólną kąpiel?- spytał gdy weszliśmy do środka.
-Ciekawa propozycja panie Horan, ale musi mnie pan zanieść, ponieważ moje nogi odmawiają posłuszeństwa.- Wyciągnęłam ręce w jego stronę, a on wziął mnie na ręce w stylu "panny młodej" i zaniósł do łazienki a potem posadził na blacie. Do wanny zaczął lać wodę i na chwilę po coś wyszedł, po kilku minutach wrócił z koszykiem świeczek, romantycznie. Gdy zapalił wszystkie i ustawił w całej łazience, zaczął rozpinać guziki od koszuli, ja to chciałam zrobić, więc pociągnęłam go za rękę i dokończyłam to co on zaczął. Chłopak dobrał się do zamka mojej sukienki i zaczął go rozpinać, a następnie zrobił to samo z moim stanikiem. Oboje już nadzy, weszliśmy do gorącej wody pełnej piany, siedziałam tyłem do Nialla, który mocno mnie przytulał i całował mój kark. Jego ręka zaczęła zjeżdżać coraz niżej, gdy doszła do mojej pochwy, odsunęłam się od niego na drugą stronę wanny i pociągnęłam go za rękę do siebie przyciskając moje usta do jego. Niall złapał mnie za pośladki i posadził na swoich kolanach, nie przestając mnie całować. Koniec jego penisa ocierał się o moją pochwę, co doprowadzało mnie do szału, a Horan robił to specjalnie bym jeszcze bardziej go pragnęła.
-Wejdź w końcu we mnie bo wybuchnę- powiedziałam przerywając pocałunek, Niall się cicho zaśmiał i zrobił to o co go poprosiłam, a w sumie co kazałam.
-To chciałem usłyszeć- cmoknął mnie w usta i przeniósł się na moją szyję, pogłębiając swoje ruchy. Jęczałam z rozkoszy i podniecenia, co mobilizowało go i ruszał się coraz szybciej, byłam coraz bliżej, ale w pewnym momencie zatrzymał się.
-Czemu przestałeś?- spytałam patrząc na niego pytająco.
-Dokończmy to w sypialni- powiedział niskim głosem i wyszedł z wanny, owinął się od pasa w dół ręcznikiem i poszedł do sypialni. Wypuściłam wodę i wytarłam się ręcznikiem, a następnie ubrałam koszule Nialla i wyszłam z pomieszczenia. Zaczęłam rozglądać się za sypialnią, ponieważ jestem tu pierwszy raz, a Horan nie oprowadził mnie po swoim mieszkaniu. -Drugie drzwi po lewej!- usłyszałam jego głos wychodzące z jakiegoś pomieszczenia, poszłam za jego wskazówkami i po chwili byłam już w czarno-białej sypialni* z wielkim oknem, dużym, czarnym łóżkiem, szarymi panelami i dywanikiem. Nie widziałam w środku Nialla, ale gdy weszłam dalej, poczułam czyjeś ręce na swoich biodrach, podejrzewam, że to jego dłonie. Odwróciłam się w jego stronę i napotkałam błękitne tęczówki, pokochałam je od pierwszego ujrzenia. Były takie... Prawdziwe.
-Idziemy spać?- spytałam wplątując palce w jego włosy.
-Nie mieliśmy przypadkiem czegoś dokończyć?- spytał podnosząc jedną brew do góry
-Niall... Jestem zmęczona, dokończymy to jutro- powiedziałam błagalnym głosem, a chłopak głośno westchnął i dał mi buziaka, pociągnął mnie w stronę łóżka. Położyliśmy się, a Niall przytulił mnie do siebie, słuchałam jego bicia serca, które uspokajało mnie i sprawiało, że byłam bardziej senna. Jego palce rysowały kółka na moim udzie.-Niall kim my w ogóle dla siebie jesteśmy?- spytałam patrząc na niego
-Nie rozumiem- złapał moją dłoń i podniósł się do pozycji siedzącej.
-To znaczy... No wiesz... Uprawiamy seks, całujemy się, spotykamy potajemnie i...- zaczęłam ale mi przerwał
-A kim chciałabyś być?- spytał i złapał palcem wskazującym i kciukiem mój podbródek, tak, że znów na niego patrzyłam.
-Kimś więcej- zbliżyłam się do niego.
-W takim razie bądź moją dziewczyną- uśmiechnął się, a ja go pocałowałam, czy on właśnie mnie poprosił o bycie jego dziewczyną? Czy moje skryte marzenie właśnie się spełnia? To nie może być realne, za dużo pięknych rzeczy się dziś stało.
-Zgadzam się, ale jeśli mi obiecasz, że mnie nie skrzywdzisz- oderwałam się od niego.
-Obiecuję- wziął moją rękę i położył w miejscu gdzie znajduje się serce -Ono bije tylko dla ciebie- pocałował mnie, a ja uśmiechnęłam się, nagle poczułam, że muszę wyjść do łazienki.
-Niall czekaj- odsunęłam się od niego- Muszę iść do toalety- wstałam z łóżka, a on się zaśmiał. Skierowałam się w stronę łazienki, gdy z niej skorzystałam wyszłam na korytarz i usłyszałam dzwonek do drzwi, poszłam do przedpokoju i otworzyłam, nikogo nie było, chciałam już je zamknąć, ale zauważyłam na wycieraczce list a na nim napisane "Przyjaciel". Podniosłam go i przeczytałam.
Kolejne kłamstwa, szkoda gdyby wyszły na jaw.
~Przyjaciel
Zgniotłam kartkę, wyrzuciłam ją do kosza i wróciłam do Nialla.
-Kto to był?- spytał gdy weszłam do pokoju.
-Pomyłka- okłamałam go, weszłam pod kołdrę i wtuliłam się w jego ciepły, nagi, umięśniony tors.
-Dobranoc księżniczko- pocałował mnie w głowę, ale ja już nic nie odpowiedziałam, tylko uśmiechnięta usnęłam....

*Wprowadziłam zmianę w zakładce "Okolica" (sypialnia Nialla).

Witam was w nowym rozdziale :)
Wiem... Miał wyjść wczoraj ale nie zdążyłam, straciłam głos i w ogóle totalna maskara. 
W odpowiedzi do Ann Horan tak znam słodkie kłamstewka i uwielbiam je, między innymi kierowałam się historią Ari i Ezry tylko że oni nie uprawiają seksu w każdym odcinku, ale Ezra jest nauczycielem i też muszą się ukrywać, tak więc podkradłam trochę pomysł, ale proszę nie wińcie mnie za to, chciałam napisać coś nowego o Niallu, coś innego, ponieważ w większości ff bohaterowie są w tym samym wieku, a Niall przeważnie jest w jakimś gangu czy jest sławnym piosenkarzem, a nie spotkałam się z opowiadaniem w którym Niall ma romans ze swoją uczennicą, no chyba, że coś ominęłam to bardzo przepraszam. 

Pod ostatnim rozdziałem było mniej komentarzy niż wcześniej, bardzo proszę komentujcie,  ponieważ to mnie bardzo motywuje do kolejnej pracy, a patrząc na wejścia pod jednym postem, mało was nie ma. Dodawajcie się też do obserwujących, a jeżeli chcecie być informowani to napiszcie w komentarzu swoje namiary na TT, Fb czy Ask. 

Jak pewnie zauważyliście zmieniony został szablon, który wykonałam sama, nie jest idealny, ale udało się i nie jest to wcale takie trudne po za faktem, że pościągałam jakieś wirusy na nowego laptopa... UPS.

Czytasz=Komentujesz=Motywujesz

Data kolejnego rozdziału-nieznana.
 

niedziela, 28 września 2014

2. Prywatny Anioł

Od: Nieznany
Czekam na ciebie na przystanku, lepiej żeby nikt nie miał podejrzeń.
-Niall xx

Skąd on ma mój numer?! Zaczynam się go powoli bać, choć z jednej strony ta jego wszelka wiedza o moim życiu mnie podnieca. Chwila... Ten numer, to od niego co noc dostawałam SMS-y, to do niego pisałam gdy miałam koszmary a on odpisywał, że chciałby żebym usnęła w jego ramionach i czuła się bezpiecznie "Czasem dzielą mnie od ciebie drzwi, czasem nawet krok, ale to wciąż za daleko" i te róże na walentynki "Kiedyś wręczę Ci je osobiście, zaufaj mi księżniczko".  Wyszłam ze szkoły z uśmiechem na twarzy i zaczęłam się kierować w stronę najbliższego przystanku autobusowego, nie zajęło mi to dużo czasu gdyż od razu zauważyłam czarne Ferrari, a w nim siedzącego Nialla za kierownicą. Podeszłam do auta i wsiadłam do niego, zapięłam pasy, Niall ruszył w stronę do mojego domu.
-A więc to ty- powiedziałam szeptem, a blondyn się lekko uśmiechnął nie odrywając wzroku od drogi. Odpięłam pas i wtuliłam się w ramie Nialla. To on był cały czas przy mnie gdy tego potrzebowałam, był moim aniołem stróżem, zawsze mogłam na niego liczyć, a teraz jest tu przy mnie, odsłonił swoją prawdziwą twarz, chcę poznać tego Nialla Horana, nie z opowieści mojego brata, w których pił, zaliczał laski i imprezował, tego Nialla Horana, który podtrzymywał mnie na duchu gdy tego potrzebowałam, pocieszał mnie gdy życie dawało mi kopa w dupę, tego Nialla, który jest teraz moim pieprzonym nauczycielem i będę mogła go widzieć codziennie, ale nie mogę dawać żadnych podejrzeń, że traktujemy się inaczej niż uczeń-nauczyciel, nie oznacza to, że jesteśmy razem... Przecież on może robić to tylko dla tego, że jego najlepszy przyjaciel to mój brat i on poprosił go o pilnowanie, opiekowanie się mną. Albo po prostu... Nie wiem może przegrał zakład? Nie... Nie mogę tak myśleć. Niall zaparkował na krawężniku pod moim domem, moich rodziców jak zwykle nie było w domu.
-Może wejdziesz?- spytałam odwracając się do niego, blondyn uśmiechnął się i pokiwał głową.
-Wiesz... Chyba zapomniałem czegoś ostatnim razem gdy byłem u Harrego- podniósł jedną brew do góry, przypomniałam sobie o jego koszuli.
-Naprawdę czego?- postanowiłam się z nim podroczyć
-Na przykład mojej koszuli i ciebie- powiedział patrząc mi w oczy i trzymając moje dłonie, zaśmiałam się i wyszłam z auta i przed zamknięciem drzwi szepnęłam "zapraszam" Horan wjechał do garażu samochodem i po chwili staliśmy razem przed drzwiami mojego domu. Gdy weszliśmy do środka, Niall od razu przyparł mnie do drzwi i zaczął całować oddawałam pocałunki, kiedy zaczęło nam brakować powietrza oderwaliśmy się od siebie.
-Tak bardzo chciałem do zrobić- wyszeptał w moje usta, lekko się uśmiechnęłam.
-Teraz może pan robić to do woli panie Horan- zaczęłam, a gdy przybliżał się do mnie dodałam- Ale gdy mnie złapiesz- i zaczęłam uciekać do swojego pokoju, usłyszałam jego melodyjny śmiech i od razu wiedziałam, że to najpiękniejszy śmiech jaki kiedykolwiek słyszałam. Kiedy miałam zamiar otworzyć drzwi do sypialni poczułam czyjeś ręce na biodrach, odwróciłam się i zobaczyłam jego błękitne tęczówki, chwilę potem leżeliśmy już na łóżku, a ja byłam obcałowywana przez Nialla. On zaczął już ściągać moje spodnie gdy usłyszeliśmy z dołu trzaśnięcie drzwiami, blondyn od razu przestał.
-Spokojnie to tylko moi rodzice oni tu nigdy...-
-Emily jesteś w domu?!- usłyszeliśmy dziewczęcy krzyk, kurwa to Kate! Szybko zepchnęłam z siebie Nialla i kazałam mu ukryć się w garderobie, Hamson była coraz bliżej, kończyłam ubierać spodnie gdy bez pukania weszła do pokoju, -Styles! Ty się znowu masturbowałaś?! No w sumie ci się nie dziwię nasz nowy nauczyciel pan Horan to niezła dupa- z garderoby usłyszałyśmy cichy śmiech, dziewczyna popatrzyła na mnie pytająco.
-To mój telefon- udałam, że odczytuje wiadomość na komórce -To Harry- uśmiechnęłam się lekko, nienawidzę jej okłamywać...
-Tak czy inaczej, wiem, że na mnie leci, patrzył dziś cały czas na naszą ławkę, założę się, że teraz wali do mojego zdjęcia- położyła się na moim łóżku i głośno westchnęła, uwierzcie mi, że powstrzymywałam się teraz żeby nie wybuchnąć śmiechem, albo powiedzieć coś typu, że Niall patrzył na mnie i tak się zdaje, że to ja z nim uprawiałam seks DWA RAZY kiedy ona może pomarzyć tylko o jego spojrzeniu... Nie zrozumcie mnie źle, kocham Kate jest dla mnie jak siostra, ale czasem jest za bardzo pewna siebie i zachowuje się gorzej niż Becky...
-Wiesz.. Miałam się zacząć właśnie uczyć, możemy się spotkać wieczorem?- spytałam z nadzieją, że sobie pójdzie.
-Pouczyć się?! Dziewczyno dziś był pierwszy dzień szkoły kto się uczy na początku?- ona nigdy nie daje za wygraną.
-Ja się uczę, wiesz jacy są moi rodzice...- spuściłam głowę po cichu modląc się by w końcu wyszła.
-Ah no tak, to może przyjadę po ciebie jutro rano okej?- spytała, pokiwałam z uśmiechem głową, a po chwili zniknęła z mojego pokoju, a następnie domu. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam krzyczeć w poduszkę, po chwili Niall wyszedł z garderoby, usiadł obok mnie i zaczął masować moje plecy.
-Masturbujesz się?- spytał ze śmiechem
-Nie... Po prostu Kate za dużo sobie wyobraża, kiedyś graliśmy w "nigdy nie" i wtedy było, że "nigdy się nie masturbowałam" i wszyscy wypili, a że ja nie chciałam być "inna" to też się napiłam i...- zaczęłam ale nie dane było mi dokończyć.
-To fajne jak dziewczyna się masturbuje- popatrzyłam na niego zdziwiona
-Niall...- schowałam twarz w dłoniach.
-Ej to tylko żarty- zaśmiał się, po chwili sięgnął po coś pod łóżko. O kurwa! -Ale jak wytłumaczysz to?- spytał wyciągając wibrator.
-To Harry go kupił!- schowałam twarz w poduszkę, Niall cały czas się śmiał.
-Przecież wiem... Kupowałem to razem z nim- w tym momencie dostał ode mnie poduszką w twarz i tym razem to ja się zaczęłam śmiać. Blondyn wstał z łóżka i podszedł do ściany, na której było narysowane wielkie czarne jesienne drzewo a na nim były przyklejone zdjęcia, dotknął jednego i się uśmiechnął.
-Pamiętam gdy robiłem to zdjęcie- spojrzałam na niego zdziwiona, podeszłam do niego i zobaczyłam zdjęcie moje i Harrego podczas jego 20 urodzin, miałam wtedy 14 lat i pamiętam, że Harry zrobił imprezę, ale ja w niej nie uczestniczyłam tylko siedziałam w swoim pokoju, a to zdjęcie było zrobione na początku balangi.
-Do dziś nasi rodzice nic nie wiedzą o tej imprezie- uśmiechnęłam się do zdjęcia przypominając sobie ten stres gdy na drugi dzień rodzice mieli wrócić z zagranicy, a w domu był jeden wielki syf (po za moim pokojem) i razem z Harrym sprzątaliśmy cały dom. Teraz będę musiała wytrzymać rok bez jego imprezowania, rozbawiania mnie i spania razem gdy jest burza.

Kolejny błysk i huk, włożyłam głowę pod poduszkę modląc się bym już usnęła, ale to nic nie dało. Wstałam i wzięłam swoją małą poduszkę, ubrałam moje pantofle z psami i pobiegłam do pokoju Harrego, weszłam do niego bez pukania i podeszłam do łóżka by sprawdzić czy śpi.
-Już miałem nadzieje, że przestałaś się bać burzy- zaśmiał się półprzytomnie podnosząc do góry kołdrę, gdy za oknem zauważyłam błyskawicę i całe niebo się rozjaśniło weszłam pod nią i wtuliłam się w Harrego.
-Jesteś najlepszym bratem- powiedziałam ziewając, powoli zamykały mi się oczy i wtulona w mojego brata usnęłam. 

Na samo wspomnienie w moich oczach pojawiła się łza, Niall to zauważył i od razu mnie do siebie przytulił, głaskając mnie po włosach.
-Wiem, że za nim tęsknisz. Ale przecież niedługo się spotkacie- pocałował czubek mojej głowy, a ja się lekko uśmiechnęłam.
-Masz ochotę na jakieś jedzenie?- spytałam automatycznie zmieniając temat, Horan pokiwał głową i spytał.
-Pizza czy chińszczyzna?- otworzyłam moją szufladę gdzie znajdowały się ulotki z różnych pizzerii, barów, restauracji itd. zaczęłam po kolei przeglądać, w końcu zdecydowałam się na moją ulubioną pizzerię podałam Niallowi ulotkę.
-Co powiesz na Hawai?- spytał, a ja pokiwałam głową.
-Tylko bez ananasa, weź kukurydzę- chłopak popatrzył na mnie z miną zbitego psiaka.
-Normalnie cię kocham- rzucił się na mnie i zaczął przytulać-Zawsze jak zamawiałem tą pizze z jakąś dziewczyną, to zawsze braliśmy z ananasem, nienawidzę ich... Między innymi dlatego zrywaliśmy- zaczął skakać po łóżku jak dziecko cieszące się z prezentu na gwiazdkę.
-Czekaj... Zrywasz z dziewczynami z powodu innego gustu co do jedzenia?- spytałam,a Niall usiadł na łóżku.
-Nie wyobrażam sobie życia z dziewczyną, która lubi ananasa, wyobrażasz sobie kłótnie przez to z czym wziąć pizze? Po za tym, nie zawsze zrywałem z dziewczynami z tego powodu, większość z nich mnie zdradzała...- spuścił głowę, zrobiło mi się przykro, bo nie mogę pojąć jak można zdradzić takiego chłopaka jak Niall? Przecież to jest taki prywatny anioł, który zawsze przy tobie jest mimo, że nawet nie masz o tym pojęcia, szybko podeszłam do niego i przytuliłam go.
-Ale wiesz, pijąc sok ananasowy twoja sperma jest słodsza- próbowałam go jakoś pocieszyć i chyba mi się to udało bo Niall zaczął się śmiać.
-Moja sperma zawsze jest słodka kochanie- przeniósł mnie na swoje kolana i schował twarz w moje włosy.
-Nie wiem, nie sprawdzałam- zaśmiałam się, a blondyn popatrzył na mnie poważnie.
-Chyba czas to zmienić- powiedział niskim głosem, przez moje ciało przeszły dreszcze a w brzuchu pojawiły się motyle, które za wszelką cenę chcą się wydostać na zewnątrz. Niall chciał mnie pocałować, ale do mojego pokoju ktoś wszedł, podniosłam wzrok na drzwi, w których stała MOJA MAMA! Szybko zeszłam z jego kolan, w tym samym momencie rumieniąc się.
-Och... Nie wiedziałam, że masz gościa...- w tej chwili chciałam zapaść się pod ziemię.
-Ja... Właściwie przyszedłem, bo zostawiłem coś u Harrego przed jego wyjazdem- powiedział również speszony Niall -To może ja już pójdę, do zobaczenia jutro Em. Do widzenia pani Styles- moja mama puściła go w drzwiach, a następnie popatrzyła na mnie uśmiechając się weszła do środka.
-A więc ty i Niall...- zaczęła, ale od razu jej przerwałam.
-Mamo! On jest moim nowym nauczycielem, po za tym nie łączy mnie nic z nim- po za seksem- po za przyjaźnią...- spuściłam głowę i przebierałam z nogi na nogę, poczułam rękę mojej mamy na moim ramieniu.
-To dobrze, on nie jest dla ciebie, po za tym gdybyście się spotykali to mogłyby z tego zrobić się problemy, może powinnaś się wziąć za Holdena Parksa?- o nie tylko nie Holden! Jest rudy, nosi okulary za 10 funtów i szelki, a do tego jest niższy ode mnie...-Słyszałam, że mu się podobasz- poruszała śmiesznie brwiami, ale byłam na tyle zła, że nie potrafiłabym nawet wymusić uśmiechu.-Po za tym co Niall ma w sobie takiego szczególnego?- Hym no nie wiem po za tymi błękitnymi oczami, blond czuprynką, wysokim wzrostem, gustem ubierania, wiedzy i charakteru, a no i jeszcze jego wysportowanym ciałem oraz wielkim kutasem to nie mamo on nic nie ma w sobie to co ma Holden... Mimo iż tak pomyślałam to nie wypowiedziałam tych słów na głos, siedziałam cichutko jak myszka. Mama poklepała moje ramię i wyszła z pokoju, sięgnęłam po telefon i zadzwoniłam do Harrego, powiedział, że chce mnie zobaczyć i poprosił żebym weszła na Skypa. Szybko włączyłam komputer i zalogowałam się na moje konto, gdy tylko zauważyłam zieloną chmurkę przy koncie Harrego od razu zadzwoniłam, nie musiałam długo czekać, aż odbierze.
-Siostra!-
-Brat!- krzyknęliśmy w tym samym momencie, a potem zaczęliśmy się śmiać, kiedy już się uspokoiliśmy (co trwało bardzo długo) Hazz zaczął opowiadać o Manchesterze i szkole, w której uczy.
-A jak u ciebie?- spytał po długim monologu,
-Niall jest moim nauczycielem...- Powiedziałam ściszonym głosem, ale on i tak to usłyszał...
-Młoda, nie sądzę, żeby Niall był dla ciebie wystarczająco dobry... Uwierz mi znam go od 6 lat...-
-Zaczynasz mówić jak mama- przerwałam mu bo zaczął mnie doprowadzać do szału...-Po za tym mnie i Nialla nic nie łączy po za stosunkami uczeń-nauczyciel...-
-I po za stosunkami seksualnymi...- dodał Harry, uśmiechnęłam się lekko-Słuchaj mała, ja ci nie chcę zabraniać się z nim spotykać, po prostu może ograniczcie to, bo Niall przez romans z uczennicą może zostać wywalony ze studiów i wtedy wróci do Irlandii- otworzyłam szeroko oczy on nie może wrócić do Irlandii! Jeżeli chcemy się widywać, to musimy to robić bardzo ostrożnie, najlepiej gdzieś, gdzie nikogo nie ma i nie możemy nikomu mówić o tym co się między nami stało i nadal się dzieje... Nie chcę żeby mnie opuszczał...-Wiesz... Muszę kończyć porozmawiamy jeszcze jutro, pa mała kocham cię- cmoknął w kamerkę a ja mu pomachałam i rozłączyłam się. Położyłam się na łóżku i głośno westchnęłam, usłyszałam dzwonek mojego telefonu Niall przesunęłam po ekranie "odbierz" i przyłożyłam go do ucha.
-Mam na ciebie ochotę skarbie- zaczął niskim, seksownym głosem
-Niall może nie teraz- powiedziałam rozbawiona
-Nie dziś, ale jutro-
-Niall... Nie sądzisz, że powinniśmy trochę przystopować? Ktoś może się zorientować, a wtedy ty zostaniesz wylany ze studiów i wrócisz do Irlandii...- mówiłam, czując zbierające się łzy.
-Skąd ci to przyszło do głowy? Czekaj... Harry- pokiwałam głową, orientując się, że przecież mnie nie widzi. Powiedziałam cicho "tak", a on głośno westchnął -Może masz racje... Ale zrób coś dla mnie-
-Wszystko czego chcesz- uśmiechnęłam się lekko
-Bądź jutro dla mnie pyskata, kłóć się ze mną żebym mógł cię wysłać do kozy- powiedział błagalnym tonem
-Ale czekaj po co mam być dla ciebie... Chwila... Tylko mnie wyślesz do kozy prawda?- spytałam podejrzewając o co mu chodzi.
-Oj tak- znowu zniżył głos- Tym razem nie zapomnimy o zabezpieczeniu- zrobiło mi się kurewsko gorąco, dlaczego on tak na mnie działa? Ostatecznie zgodziłam się. -Świetnie! Musisz w piątek zarezerwować sobie noc dla mnie-
-Niall, moja mama nie jest zadowolona faktem, że widuje się z moim nauczycielem prywatnie...- jęknęłam i oparłam się łokciem o materac.
-Nie możesz powiedzieć, że idziesz do Kate czy coś?- spytał, chwilę pomyślałam czy to dobry pomysł, w sumie Kate może mnie kryć już nie raz tak było. Postanowiłam się z nim trochę podroczyć.
-No nie wiem panie Horan, musi mnie pan jakoś przekonać- próbowałam być poważna ale nie bardzo mi to wychodziło.
-Panno Styles mój kutas jest jak najbardziej przekonujący-
-Przekonał mnie pan, do zobaczenia jutro- cmoknęłam w telefon i rozłączyłam się.
Dochodziła już 21 dlatego postanowiłam pójść się umyć, a następnie pójść spać wyobrażając sobie leżącego Nialla obok mnie.


Ostatnia lekcja angielski, miałam być niegrzeczna dla Nialla, to będę, przynajmniej będę próbować. Wszyscy weszli do klasy kiedy ja jeszcze siedziałam w łazience, gdy już wyszłam na korytarzu nikogo nie było, ruszyłam w stronę klasy. Usłyszałam z środka sali wywoływane moje nazwisko, Niall powtórzył jeszcze raz i wtedy weszłam, a wszystkie oczy popatrzyły na mnie.
-Może wytłumaczyć pani swoje spóźnienie?- spytał, a ja się zaśmiałam.
-Jakoś mi się nie spieszyło na angielski- powiedziałam ziewając, udałam się do ostatniej ławki, gdzie siedziała ruda dziewczyna Patty, zepchnęłam jej książki ze stołu.-Won!- krzyknęłam, a ona, jak i reszta klasy dziwnie na mnie popatrzyła
-Od kiedy to twoje miejsce?- spytał Horan, a ja się odwróciłam do niego i pokazałam środkowy palec.
-Od teraz- zwróciłam się do dziewczyny, która wzięła swoją torbę i wystraszona poszła do pierwszej ławki.
-Panno Styles zostajesz dziś w kozie!- ogłosił blondyn, a ja wyłożyłam nogi na stół i zaczęłam słuchać muzyki. Tak minęła mi cała lekcja angielskiego.

Okazało się, że Niall musi pilnować w kozie jeszcze dwie inne osoby, chyba się niecierpliwił, a ja zmarnowałam swój czas na siedzeniu tutaj...
-Dobrze myślę, że przemyśleliście swoje zachowanie możecie iść- wstaliśmy ze swoich miejsc i skierowaliśmy się do wyjścia- Nie ty Emily- odwróciłam się, a on się do mnie uśmiechnął. Gdy wszyscy już wyszli Niall zasłonił wszystkie okna i zamknął drzwi na klucz, usiadłam na jego biurku i zaczęłam się bawić długopisem. Po chwili blondyn do mnie podszedł i wziął go, a następnie zaczął mnie całować.
-Musimy być bardzo cicho- wyszeptał do mojego ucha, a ja zaczęłam rozpinać jego koszulę. Ręce Nialla podnosiły moją bluzkę do góry, a chwilę potem leżała już na ziemi obok jego koszuli. Zaczęłam jeździć palcem po jego umięśnionym brzuchu, a następnie dobrałam się do jego paska, rozpinając go, a potem spodnie. Ja dziś postanowiłam ułatwić mu zadanie i ubrałam spódnicę, którą podniósł tylko do góry by ściągnąć moje majtki, złapał mnie za pośladki i przysunął bardziej do siebie. Obniżyłam bokserki Nialla, chwile masowałam jego penisa, Niall rozerwał wcześniej wyjętą prezerwatywę, a ja założyłam ją na jego członka, kiedy poczułam go w sobie, cicho jęknęłam z przyjemności i rokoszy. Blondyn zaczął coraz szybciej ruszać biodrami, wplątałam palce w jego włosy lekko je ciągnąc, oboje byliśmy już coraz bliżej. W końcu po mocnym pchnięciu Nialla doszłam, a chwile później on. Wyszedł ze mnie z zdjął mokrą prezerwatywę i włożył do woreczka, by wyrzucić ją po drodze. Zaczęliśmy się ubierać, pożegnałam się z Niallem i wyszłam z klasy. Wychodząc ze szkoły dostałam SMS-a uśmiechnęłam się myśląc, że to Niall, ale gdy go zobaczyłam uśmiech zszedł mi z twarzy.

Od: Nieznany

Romans z nauczycielem? Nie podejrzewałbym/podejrzewałabym cię o to.

Przyjaciel.

Rozejrzałam się dookoła, ale nie zauważyłam nic podejrzanego. Poprawiłam torebkę na ramieniu i poszłam w stronę domu, zastanawiając się, kto może być nadawcą wiadomości... 

*Piątek*

-Kate proszę cię, musisz mnie dziś kryć- powiedziałam do telefonu wybierając ubrania na dzisiaj. Kate chciała wiedzieć o co chodzi, ale jej nie mogłam powiedzieć, obiecałam jej, że jak będę mogła to wszystko jej powiem... 
-Dobra... Ale nie chce mieć przez ciebie problemów- podskoczyłam ze szczęścia, podziękowałam jej i rozłączyłam się. Wysłałam Niallowi wiadomość, że widzimy się o 19. Napisał, że taksówka będzie na mnie czekać i mam wejść do mieszkania numer 6. Do torby spakowałam koszule Nialla i krótkie spodenki do spania, a na jutro spakowałam bieliznę, szare rurki i bluzę z kapturem, do torby włożyłam jeszcze kosmetyczkę i zaczęłam się ubierać. Postanowiłam ubrać turkusową sukienkę i czarne wysokie szpilki, wysuszyłam włosy i rozczesałam zostawiając je rozpuszczone. Pomalowałam rzęsy i poperfumowałam się nowymi perfumami od Chanel i zeszłam na dół.
-Nocuję dziś u Kate!- krzyknęłam gdy stałam w przedpokoju i ubierałam mój kremowy płaszczyk. Gdy zobaczyłam podjeżdżającą taksówkę, wyszłam z domu i szybko wsiadłam do samochodu. Taksówkarz wiedział już gdzie jechać i wszystko było zapłacone. Po 20 minutach byliśmy na miejscu, bloki były bardzo ładne i blisko morza. Weszłam do środka i pojechałam windą na ostatnie piętro i zaczęłam szukać drzwi z numerem 6, gdy byłam już blisko, z mieszkania wyszła jakaś kobieta, krzycząc.
-Nie myśl nawet, że wrócę Horan!- trzasnęła drzwiami i z walizką oraz zapłakanymi oczami pobiegła do windy...

Kolejny w piątek :)
Komentujcie ;)
Kocham Was <3

czwartek, 25 września 2014

1. Szkolny Kłopot

Obudziłam się z mocnym bólem głowy, mimo iż wczoraj trochę wypiłam pamiętam każdy ułamek sekundy z imprezy, obok mnie nie było już Nialla, była jedynie karteczka.

Spałaś tak słodko, że nie miałem serca cię budzić, może właścicielka łóżka nie będzie zła, że go użyliśmy, wspominając wczorajszą noc mam ciarki, byłaś wspaniała, mam nadzieje, że to kiedyś powtórzymy i będę mógł swoją koszulę z powrotem.
Niall xoxo.

Na samą myśl, że mam jego koszulę uśmiechnęłam się. Wstałam z łóżka, co nie było dobrym pomysłem, wszystko mnie bolało, ledwo co doszłam do biurka, spod książki wyjęłam kartę i mazakiem skreśliłam ostanie zadanie i napisałam obok "Niall :>" przytuliłam do siebie kartkę i głośno westchnęłam. Mój brzuch zaburczał domagając się jedzenia, nie chciałam się przebierać bo koszula blondyna sięgała mi do połowy ud więc leniwie zeszłam do kuchni na śniadanie. Gdy weszłam do pomieszczenia oczy Harrego i Alex od razu powędrowały na moją osobę.
-Emily dlaczego jesteś w koszuli Nialla?- spytał mnie podchodząc bliżej- A może powinienem spytać Emmo dlaczego jesteś w koszuli Nialla?- przewróciłam oczami po czym podeszłam do lodówki.
-Musiałam mu powiedzieć inne imię żeby się nie skapnął, że jestem twoją siostrą i jestem młodsza o 6 lat...- odparłam, loczek pokręcił z zrezygnowaniem głową i usiadł obok Al.
-Mam nadzieje, że się zabezpieczyliście- nic nie odpowiedziałam tylko zatopiłam wzrok w jogurcie truskawkowym -Emily?- Harry podniósł głos i podszedł do mnie -Zabezpieczyliście się, prawda?!- krzyknął, Alex podeszła do niego i zaczęła uspokajać.
-Nie... Zapomnieliśmy o tym- szepnęłam Harry zaczął szybciej oddychać Alex spojrzała na mnie a po chwili zwróciła się do bruneta.
-Harry spokojnie, ty nieraz zapominałeś o zabezpieczeniach- lekko się uśmiechnęłam ale wzrok Harrego od razu go zniknął.
-Emily Sophie Styles jesteś bardzo nieodpowiedzialna, mam nadzieje, że to był ostatni raz, bo nie chcę żeby twoje dzieci były starsze od moich- pogroził mi palcem udając naszego tatę, na ten widok nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem, Alex tak samo, po chwili byłam już w ramionach brata.
-Przepraszam to się nie powtórzy- uśmiechnęłam się lekko, a on pogłaskał mnie po głowie.
-Boli cię?- spytał, a ja lekko pokiwałam głową
-Trochę ale przestanie- zaśmiałam się i poszłam do salonu, usiadłam na kanapie włączyłam telewizję akurat lecieli Simpsonowie uwielbiam tą kreskówkę. Zaczęłam bawić się rękawami koszuli, pachniała jak on, cały czas miałam w głowie tą noc, to jak patrzył mi w oczy, tą przyjemność, te...
-Opowiadaj jak było- obok mnie usiadła uśmiechnięta Alex przerywając moje wspomnienia o blondynie.
-Dobrze- odpowiedziałam krótko uśmiechając się.
-Oj no nie bądź taka tajemnicza- potrząsnęła mną, ja nadal nic nie mówiłam -Harry jest na górze- jęknęła, to były słowa które były kluczem bym zaczęła opowiadać, oderwałam się od telewizji i usiadłam po turecku naprzeciwko Al. 
-No więc to było coś magicznego, to jak patrzył mi w oczy gdy we mnie wchodził, tak jakby bał się że zaraz pęknę jak porcelana laleczka i jak całował... O boże mam dreszcze... Tylko, że pewnie już nigdy go nie zobaczę...- spuściłam wzrok a blondynka potarła moje ramie.
-To najlepszy przyjaciel Harrego na pewno nie jeden raz- uśmiechnęła się
-Przecież wyjeżdżacie dziś do Manchesteru... Przyjedziecie dopiero na moje urodziny, albo na święta...-
-Hej młoda mieszkacie w jednym mieście i wcale nie tak daleko od siebie- dziwi mnie to, że ona zawsze jest uśmiechnięta, nigdy nie szuka dziury w całym. Kocham ją za to, jest dla mnie jak starsza siostra. Nie wiem jak ja przetrwam bez jej rad przez ten rok, to będzie bardzo trudne...

*Następny dzień*

Te błękitne oczy, blond włosy, to on. Stoimy na plaży naprzeciwko siebie, po chwili biegniemy w naprzeciw siebie i już jesteśmy blisko, prawie dotykam jego ust, w końcu...
*Dryń Dryń Dryń*
-Uhh jebany budzik- przeklęłam i wyłączyłam alarm w telefonie.
-Emilio język!- kurwa... Przez moją matkę spadłam z łóżka... Zawsze jak jest na mnie zła to używa innego odmienienia mojego imienia typu Emilia, Emilio nienawidzę tego! Moi rodzice są strasznie nadopiekuńczy, cały czas nas sprawdzają, w takich momentach zazdroszczę Harremu że wyjechał do Manchesteru... Dziś pierwszy dzień szkoły... I znowu się zaczyna... Weszłam do garderoby z zamiarem wybrania czegoś stosownego na pierwszy dzień tej katorgi. Postanowiłam ubrać czarny sweter z kremowym kołnierzem, obcisłe jeansy marmurki i czarne Vans'y. Wzięłam ubrania do łazienki i weszłam pod prysznic. Po umyciu i osuszeniu, ubrałam się, pomalowałam maskarą rzęsy i zeszłam na dół, gdzie mama stawiała na stół moje czekoladowe płatki z mlekiem. 
-Odwiozę Cię dziś do szkoły, muszę jechać na zakupy- powiedziała mama, pokiwałam głową i zadałam sobie pytanie dlaczego nie mogą mi po prostu kupić auta, przecież ich na to stać... Mało nie zarabiają... Mama kardiolog, tata chirurg oboje chcą bym szła ich śladami, ale mnie medycyna obrzydza... Nie mogę sobie wyobrazić siebie operującą kogoś... Dobra nie zamęczam się takimi myślami... Ludzie ja jem! Po skończonym posiłku pobiegłam umyć zęby, zgarnęłam iPhona i torebkę po czym wyszłam z domu, w aucie czekała już na mnie mama. Przez całą drogę żadna z nas nie odezwała się ani słowa dopiero gdy podjechała pod szkołę powiedziałam ciche "pa". Gdy weszłam do szkoły szukałam kogoś z moich znajomych z klasy, od razu zauważyłam charakterystyczne długie loki Kate, podbiegłam do niej i przytuliłam się.
-Gdzie zginęłaś w sobotę?- spytała brunetka, chciałam jej odpowiedzieć, ale gdy otwierałam usta zadzwonił dzwonek, obiecałam jej, że opowiem jej później i udałyśmy się na apel.

Jak zwykle dyrektor mówił o głupich zasadach w szkole, których nikt i tak nie przestrzega, z Kate nie miałyśmy zamiaru go słuchać, dlatego wyszłyśmy z sali i udałyśmy się do sekretariatu po nasze plany lekcji bo pewnie za chwile będą tu tabuny.
-A wy nie powinnyście być na apelu?- spytała młoda sekretarka gdy weszłyśmy do jej gabinetu, Susan pracuje tu od dwóch lat, jest bardzo miła, ale tylko dla osób, które na to zasługują.
-Pan dyrektor opowiada teraz o szkole pierwszakom, dlatego pomyślałyśmy, że przyjdziemy do pani po nasze plany zajęć- uśmiechnęła się Kate, Sus zawsze ją lubiła, w sumie kto nie lubi Kate? Zawsze tryska radością i trudno ją wytrącić z równowagi, jest też bardzo ładna. Sekretarka uśmiechnęła się i podała nam nasze plany lekcji, podziękowałyśmy jej i wyszłyśmy by porównać je i wiedzieć, które lekcje mamy razem.
-Angielski, wf i historia- powiedziałam po przeglądnięciu planów, pierwszy mamy angielski jeżeli znowu będzie uczył nas Clark to się zabije... Boże proszę żeby spadł ze schodów... Nie chciałyśmy już z Kate wracać na apel, dlatego ruszyłyśmy pod salę angielskiego. Gdy tam doszłyśmy apel się już skończył bo wielu uczniów szło w stronę swoich klas. Podniosłyśmy się z ławki i weszłyśmy do sali, mogłyśmy wybrać sobie dobre ławki bo jeszcze nikogo nie było w środku. Po pięciu minutach ciszy zaczęło się, wszyscy zaczęli wchodzić do klasy i witać się z nami, nasza klasa była jedną z najlepszych i zorganizowanych w szkole, wszyscy się lubiliśmy, pomagaliśmy sobie nawzajem, oczywiście były osoby, które się wywyższały, a dokładnie trzy, Becky i jej "podwładne" Tessa i Amelia. Pamiętam gdy ta blond farbowana suka była dla mnie miła żebym tylko umówiła ją z moim bratem, Harry ją wtedy przeleciał i olał, bidulka myślała, że będzie z nim na zawsze... Wszyscy rozmawialiśmy o ty co robiliśmy w wakacje, gdzie wyjechaliśmy i tak dalej dopóki do sali nie wszedł pan Clark, gdy tylko zobaczyłam jego brzydką twarz z oczami pedofila, uśmiech z twarzy od razu mi zszedł.
-Witam was w ostatniej klasie.- zaczął swoją "przemowę"-W tym roku już niestety nie będę was uczył, gdyż przyszedł do nas na staż student.- tymi słowami mój dzień stał się o niebo lepszy, moje prośby zostały wysłuchane. Drzwi do sali się otworzyły, a do środka wszedł ON, był ubrany w koszulę w czerwoną kratę i czarne rurki, wyglądał... Bosko. Chwila, co on robi tutaj?! Niall będzie nas uczył?! Kurwa... -O już jesteś, uczniowie to wasz nowy nauczyciel angielskiego Niall Horan- Clark przedstawił go klasie, dziewczyny zaczęły wypinać do niego piersi, a jego wzrok zawiesił się na mnie, uśmiechnął się i mrugnął, mam nadzieje, że nikt teraz na mnie nie patrzy bo aktualnie jestem czerwona. Po chwili stary zgred wyszedł z klasy, a pan Horan -trochę dziwnie- oparł się o biurko i spytał czy mamy jakieś pytania, od razu ręce dziewczyn poszybowały do góry, a blondyn się zaśmiał i zaczął wskazywać po kolei uczennice. Na pierwszy ogień poszła Charlie.
-Jest pan prawiczkiem?- wow najlepiej prosto z mostu, po usłyszeniu tego pytania popatrzyłam na Nialla w tym samym momencie co on na mnie, uśmiechnął się lekko, a ja na samą myśl o sobotniej nocy ponownie się zarumieniłam.
-Nie, nie jestem- potem leciały już pytania typu "czy ma pan dziewczynę, żonę, narzeczoną?" "Jest pan gejem" jedno pytanie mnie zaciekawiło, zadała je Kate.
-Czy ma pan kogoś na oku?- mój wzrok ponownie złączył się z jego, po czym lekko przekręcił głowę w prawo i odpowiedział uśmiechając się.
-Możliwe- czyli tak albo nie... Świetnie... A w sumie to co mnie to obchodzi... Przecież on jest moim nauczycielem, z którym spędziłam swój pierwszy raz... Najlepszy pierwszy raz. Potrząsnęłam głową by odrzucić od siebie tę myśl i skupiłam się na bazgraniu czegoś na kartce. Niall otworzył dziennik i przeleciał wzrokiem listę osób, po czym zmarszczył brwi i popatrzył na mnie podnosząc jedną brew do góry. No to się wkopałaś "Emmo". Zaczął czytać po kolei nazwiska uczniów, gdy doszedł do mojego wstałam i powiedziałam "obecna" jego wzrok "przeleciał" mnie od góry do dołu, po czym wrócił do czytania obecności. Gdy skończyła się lekcja wszyscy zaczęli się zbierać, miałam już wyjść jako ostatnia gdy usłyszałam jego głos.
-Panno Styles mogłaby pani podejść?- wypuściłam głośno powietrze i odwróciłam się, podeszłam do biurka nauczyciela i złożyłam ręce na piersi. -A więc Emily, chyba, że to kolejne zmyślone imię- oparł się o stół i uniósł jedną brew wyglądał wtedy tak seksownie...
-Ja musiałam... Nie chciałam żebyś wiedział, że jestem siostrą Harrego i między nami jest różnica 6 lat...- spuściłam głowę patrząc na moje buty, które stały się wyjątkowo interesujące, po chwili Niall znalazł się naprzeciwko mnie i uniósł mój podbródek.
-Myślisz, że wcześniej nie wiedziałem, że jesteś siostrą Harrego?- popatrzyłam na niego zdziwiona -Harry ma wiele waszych wspólnych zdjęć w pokoju- wytłumaczył się, a więc on o mnie wiedział, można też powiedzieć, że znał mnie w jakimś stopniu. -Wiem o tobie więcej niż ci się wydaje, wiem, że uwielbiasz siedzieć w swoim pokoju gdy pada deszcz, przykryta ciepłym kocem z kakaem i książką Harrego Pottera w ręce, wiem też, że boisz się burzy, ptaków i horrorów, a gdy była burza spałaś z Harrym- zaczął opowiadać, a ja byłam w totalnym szoku.
-Skąd tyle o mnie wiesz skoro ja nic o tobie nie wiem?- spytałam a on przybliżył się do mnie
-Harry mi to wszystko opowiedział- uśmiechnął się -Ale nie wspomniał o tym jaka dobra jesteś w łóżku i jak świetnie całujesz- po chwili nasze usta złączyły się, a ja wplątałam palce w jego włosy, nagle zadzwonił dzwonek.-Do zobaczenia na wf-ie panno Styles- uśmiechnął się a ja wyszłam z klasy z uśmiechem na twarzy.

Ostatnia lekcja- wf z panem Horanem, weszłam do szatni i przebrałam się w krótkie spodenki i biały t-shirt do tego przebrałam buty na czarne Nike. Weszłyśmy na hale, gdzie Niall pisał coś w swoim notatniku, ale gdy zobaczył nas, zamknął go i kazał nam się rozgrzać, a mnie poprosił o pomoc w przyniesieniu piłek do siatkówki.
-Te spodenki tak seksownie opinają twoje pośladki- wyszeptał przytulając mnie od tyłu
-Niall nie teraz- powiedziałam szybko oddychając, nic nie poradzę, że on tak na mnie działa... Wzięłam kilka piłek i poszłam w stronę sali gimnastycznej, dołączyłam do dziewczyn na rozgrzewkę, po czym Niall postanowił, że dziś nie będzie ćwiczeń tylko od razu gramy. Na początku ja serwowałam, siatkówka to moja słabość, mogę śmiało powiedzieć, że jestem najlepsza. Dzięki moim asom wygrałyśmy 3-0, ale Niall co chwile się czepiał, albo mojej zagrywki, albo podania, albo kroków, nie wiem czy faktycznie robiłam coś źle, czy robił to specjalnie.
-Panno Styles, zostanie pani po lekcji musimy potrenować pani grę- powiedział Horan gdy wszyscy się rozchodzili, Kate popatrzyła na mnie zdziwiona, tak jak reszta dziewczyn. Gdy Niall upewnił się, że wszyscy już poszli, podszedł do mnie.
-Bardzo dobrze grasz w siatkówkę- pochwalił mnie zakładając kosmyk moich włosów na ucho, przez ciało przeszedł mnie przyjemny dreszcz.
-W takim razie dlaczego kazałeś mi zostać?- spytałam, a chłopak się zaśmiał.
-Chciałem mieć cię tylko dla siebie- uśmiechnął się i zaczął mnie całować, od razu oddałam pocałunki, po chwili oderwałam się od niego.
-Czekaj, nie możemy tu tego robić, ktoś może nas zobaczyć- ostrzegłam głęboko oddychając.
-Masz rację, chodź- pociągnął mnie lekko za rękę do magazynku, po czym zamknął drzwi na klucz i podszedł do mnie gdy stałam przy biurku. Złapał mnie za pośladki podnosząc mnie lekko na stół, zaczął rozpinać moje spodenki, a ja bawiłam się gumką od jego spodni dresowych, po chwili był już bez nich. Po kilku malinkach na mojej szyi oboje byliśmy już bez bielizny, ujęłam jego penisa w dłoń i zaczęłam nią ruszać, Niall wziął moją rękę i położył z tyłu tak, że jedną ręką opierałam się a drugą miałam na jego szyi, chłopak powoli we mnie wszedł a ja cicho jęknęłam, zaczął się ruszać coraz szybciej, musieliśmy być dość cicho bo ktoś mógł nas usłyszeć, dlatego Niall cały czas mnie całował, po kilku mocnych pchnięciach doszłam, a następnie on to zrobił i ze mnie wyszedł.
-Niall- chłopak popatrzył na mnie ubierając bokserki -Znowu się nie zabezpieczyliśmy- blondyn się zaśmiał i szybko mnie pocałował.
-Następnym razem o to zadbamy- ubrałam się, Horan powiedział, że mnie odwiezie do domu dlatego pobiegłam szybko do szatni i przebrałam się. Wychodząc spojrzałam na telefon jedna nieodebrana wiadomość od nieznanego numeru, otworzyłam ją przeczytałam, to co było w środku, zamurowało mnie...



Hej ^^ Tak więc pierwszy rozdział już za nami :D Oglądał ktoś zwiastun? Jak nie to zapraszam do poprzedniego posta. Bardzo proszę o komentowanie i głosowanie w ankiecie :)) 

Dziękuję, że poświęciłaś swój cenny czas na przeczytanie moich wypocin, do zobaczenia wkrótce.
~Emily <3